Witaj!
 107 online 
Start Nowinki sprzętowe Na narty bez nart
Na narty bez nart Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Górska   
wtorek, 19 stycznia 2010 22:55

Brzmi absurdalnie? Okazuje się, że niekoniecznie! Wszyscy ci, którzy przez ostatnie kilka lat odłożyli nieco na boczny tor swoje umiłowanie do zimowych szaleństw, a sprzęt narciarski schowali głęboko na strychu, mogą przeżyć niemałe zaskoczenie pojawiając się na stoku.

SnowbikeTen, kto żyje w przekonaniu, że atrakcje zimą zaczynają  i kończą się na nartach, snowboardzie czy sankach jest w głębokim błędzie i ze zdumieniem przetrze zaśnieżone gogle, obserwując na stoku dziwacznie wyglądające pojazdy i fun-adrenalinowe atrakcje.  Połączenie sanek i nart? Dlaczego nie!

Skifox, bo tak, nieco tajemniczo, nazywa się ów wymyślny pojazd, to nic innego jak krótka narta carvingowa i siedzenie z odpowiednią amortyzacją. Nie ma kierownicy, a kieruje się nim balansując ciałem. Wystarczy zasiąść wygodnie, założyć specjalne narto-płazy na stopy i już można rozpoczynać zimowe szaleństwo.

Dla spragnionych komfortu i wygody producenci sprzętów zimowych oferują snowbike’i oraz snowscooty. Pierwsze, jak możemy się domyślić, są połączeniem roweru i nart. Mają kierownicę oraz siodełko, a zamiast kół do ramy przymocowane są płozy. Można więc hulać po stoku z zawrotną prędkością, nie martwiąc się o trudy pedałowania pod górkę - wyciągi zrobią to za nas. Snowscoot to odmiana snowbike’a: jest połączeniem tradycyjnego BMX-a i snowboardu, tyle że tylna deska jest nieco dłuższa od przedniej, ruchomej. Co ważne, na snowscoocie mogą jeździć zupełni amatorzy lub nawet ci, którzy nigdy nie mieli do czynienia z nartami. Użytkowanie tych pojazdów jest tak proste, że nie wymaga wielogodzinnych kursów ani treningów, a przyjemność z korzystania jest zawodowa.

Dla spragnionych mocniejszych wrażeń ośrodki narciarskie proponują zapierający dech w piersiach kitewing, będący połączeniem kitesurfingu, snowboardu i narciarstwa. Ten najnowszy hybrydowy sport pozwala wznieść się wysoko nad ziemię, aby już za chwilę sunąć po stoku z zawrotną prędkością. To połączenie pozornie niezwiązanych ze sobą sportów - paralotnictwa oraz narciarstwa - pomoże dostrzec magię kryjącą się w jednoczeniu żywiołów.

Najodważniejsi natomiast mogą spróbować paraglidingu - zimowej odmiany skoków bungee. Dzięki niemu mamy szansę obejrzeć świat z lotu ptaka, skacząc samodzielnie lub z instruktorem z jednego z górskich szczytów. Krótkie przeszkolenie i natychmiastowa frajda z zabawy to coś, co  pozwala w pełni cieszyć się zimowym, niebanalnym wypoczynkiem z odrobiną adrenaliny.

Na koniec coś, co pokochają chyba wszyscy miłośnicy zimowych szaleństw: airboard. To ciekawe rozwiązanie, będące nowoczesną, uproszczoną, a zarazem ulepszoną wersją sanek, wykorzystuje niewiarygodny wręcz poślizg, jaki uzyskuje guma w zetknięciu ze śniegiem. Nadmuchiwane poduchy są tak skonstruowane, że nie uciskają brzucha, a leżąc na nich i gnając w dół nie musimy martwić  się o własne bezpieczeństwo. Dwa solidne uchwyty pozwolą nam pewnie trzymać się ,,poduszkowca” i w razie potrzeby manewrować nim w dowolnym kierunku.

Niestety, tego typu nowoczesne szaleństwa dopiero zdobywają uznanie polskich ośrodków narciarskich, które cały czas stawiają na uniwersalne narty, ewentualnie snowboardy. Czasami spotkać się można z amatorskimi wersjami airboardingu, gdzie oryginalne nadmuchiwane sanki o wymiarach ok. 120 x 170 cm zastępowane są zwykłymi gumowymi pontonami, w przypadku których tarcie jest o wiele większe, co automatycznie powoduje zmniejszenie prędkości.

Jeśli chcemy zakosztować tego typu atrakcji, najbliżej mamy do naszych sąsiadów - Słowaków, którzy mogą poszczycić się posiadaniem zimowej infrastruktury na europejskim, a nawet światowym poziomie. Tuż za naszą południową granicą, w ośrodkach Jasna i Tatrzańska Łomnica, położonych w Niskich i Wysokich Tatrach, w zależności od fantazji i humoru, dosiąść możemy co najmniej kilkunastu różnych, zarówno tych jeżdżących, jak i latających sprzętów, które z pewnością mogą uczynić wypoczynek niezapomnianym, a na pewno są ciekawym urozmaiceniem tradycyjnego spędzania czasu na stoku. Oczywiście wszystko pod okiem specjalistów, którzy doradzają i czuwają nad bezpieczeństwem miłośników adrenaliny. Więcej informacji można znaleźć na stronach internetowych środków (www.nartyslowacja.pl, www.jasna.sk, www.vt.sk).

Najfajniejszą zaletą fun-adrenalinowych atrakcji jest to, że gwarantują doskonałą rozrywkę także osobom niejeżdżącym na nartach czy snowboardzie. Przyjemność z zabawy nie jest okupiona godzinami morderczych treningów, ale właściwie zapewniana w standardzie, o czym świadczą uśmiechnięte od ucha do ucha twarze zapaleńców, dla których pojęcie strachu… zwyczajnie nie istnieje.

Poleć ten artykuł innym

Wykop    Gwar    Facebook    Deli.cio.us    Digg    reddit
 

Komentarze  

 
+1 # Maciej 2010-01-21 20:52
"Najodważniejsi natomiast mogą spróbować paraglidingu - zimowej odmiany skoków bungee. Dzięki niemu mamy szansę obejrzeć świat z lotu ptaka, skacząc samodzielnie lub z instruktorem z jednego z górskich szczytów. Krótkie przeszkolenie i natychmiastowa frajda z zabawy to coś, co pozwala w pełni cieszyć się zimowym, niebanalnym wypoczynkiem z odrobiną adrenaliny."


Coż to za absurd ?!?! Czy autorka ma choć elementarne pojęcie co to jest Paragliding?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # z 2010-01-23 09:50
Paragliding, zimowa odmiana skoków bungee :)))))
Zaraz idę na górkę skoczyć z paralotnią, zobaczymy czy wyjdzie. :))))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Małgorzata Górska 2010-01-24 15:03

ok, przyznaję, może z tym porównaniem do bungee to nieco niefortunne;-) rozpędziłam się, choć elementarne pojęcie posiadam, panie Macieju;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Maciej 2010-01-24 15:32
Pani Małgorzato, obawiam się że chyba nie bardzo wie Pani co to ten Paragliding. Po naszemu to się zwie Paralotniarstwo i ze skakaniem nie ma nic wspólnego. Na paralotni się lata, a nie skacze się z nią ze skały czy góry. Nauka latania na paralotni trwa tygodniami i zakończona jest komisyjnym egzaminem. Wierzy Pani w to, że jakiś człowiek będzie umiał latać paralotnią w górach po krótkim przeszkoleniu? Będzie umiał co najwyżej spadać i w mojej ocenie 80% osób zakończyło przyjemność spadania ze skrzydłem ciężkimi obrażeniami albo śmiercią.
Przyznam się, że rzuciłem wcześniej tylko okiem na ten artykuł i nie przeczytałem go od początku do końca. Teraz już mam lepszą jasność czytają np. taki kwiatek jak: "To połączenie pozornie niezwiązanych ze sobą sportów - paralotnictwa oraz narciarstwa". Czy nieo wcześniej "Ten najnowszy hybrydowy sport pozwala wznieść się wysoko nad ziemię" w tym sporcie akurat nie chodzi oto by wysoko latać, bo kite to nie paralotnia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Maciej 2010-01-24 15:39
I jeszcze ... "Nadmuchiwane poduchy są tak skonstruowane, że nie uciskają brzucha, a leżąc na nich i gnając w dół nie musimy martwić się o własne bezpieczeństwo. Dwa solidne uchwyty pozwolą nam pewnie trzymać się ,,poduszkowca” i w razie potrzeby manewrować nim w dowolnym kierunku."
Proszę się nie martwić o swoje bezpieczeństwo i spróbować rozpędzić się na tej zabawce i zjechać ze stoku do lasu. :) Zapewne jadąc głową w dół uchwyty pomogą celniej walnąć czaszką w drzewo.
"Najfajniejszą zaletą fun-adrenalinowych atrakcji jest to, że gwarantują doskonałą rozrywkę także osobom niejeżdżącym na nartach czy snowboardzie. Przyjemność z zabawy nie jest okupiona godzinami morderczych treningów"
Bo przecież jeżdżenie i latanie na nartach za skrzydłęm jest prostrze niż samo jeżdżenie w dół po stoku.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Sebastian 2010-01-25 08:23
"Fun-andrenalinowych "- to mi się podoba- polski język- trudny język??
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 
 

Polecamy Księgarnię Podróżniczą www.bezdroza.com - przewodniki, mapy, albumy
Warsztaty fotograficzne w Bieszczadach

brzozowscy | photo & design