| 'Góry' grudzień 2009 |
|
|
| Wpisany przez Piotr Drożdż |
| wtorek, 19 stycznia 2010 22:41 |
|
Kluczowe materiały wydania to blok artykułów dotyczących przejścia Malahphulan oraz monografia brytyjskiego Gritstone. Poza tym Rafał Sławiński opowiada o swoich przygodach w Pakistanie, prezentujemy także wspomnienie z wytyczenia nowej polskiej drogi w Taghii w Maroku oraz materiał z ostatniej edycji Pucharu Świata w konkurencji na trudność. Nowości to cykl poświęcony tatrzańskim narciarzom ekstremalnym i Slackline Corner opracowany przez Janka Gałka.
Skąd ten pomysł? Jego geneza jest dwojaka. Po pierwsze, w ten sposób zapowiadamy dwa kluczowe materiały wydania: blok artykułów dotyczących przejścia Malahphulan oraz monografię poświęconą słynnemu brytyjskiemu Gritstone. Po drugie, chcieliśmy – w sposób symboliczny – nawiązać do zbliżającego się nowego roku i do tego, że numer dostanie się w Wasze ręce już w Anno Domini 2010. Chyba się udało – GÓR-ska okładka prezentuje nie tyle wejście, co prawdziwy skok w Nowy Rok. Wróćmy jednak do dwóch (po raz pierwszy w historii naszego pisma!) cover stories. Nagrodzoną Jedynką wspinaczkę na Malanphulan przedstawiamy na kilka sposobów. Mamy więc stricte techniczny opis wspinaczki, wywiady z autorami przejścia oraz literackie wypowiedzi wszystkich członków zespołu. Gdy dodamy do tego udane zdjęcia, otrzymujemy jeden z najbardziej efektownych i kompletnych materiałów opisujących najważniejsze polskie przejścia w górach najwyższych w ostatnim czasie. Drugie cover story – co świetnie obrazuje okładka – przenosi nas w kompletnie odmienne otoczenie, w którym toczy się zupełnie inna wspinaczkowa gra. Mimo że podłożem akcji jest skała, a rozmiary wspinaczkowych problemów są kilkaset razy mniejsze i sięgają zazwyczaj zaledwie kilkunastu metrów, to okazuje się, że pierwiastek przygody i ryzyka nierzadko bywa tak samo wysoki, jak ten na himalajskich zerwach. W dodatku historia wspinaczki na gricie jest równie bogata jak dzieje zdobywania himalajskich gigantów. Świadom tego Tomek Mazur, który podjął się niełatwego – żeby nie rzec niemożliwego do wykonania – zadania, sprzedania „Gritu w pigułce” na kilkunastu stronach, które miał do dyspozycji, podszedł do tematu naprawdę poważnie. I dobrze, bo było co nadrabiać. Nie da się bowiem ukryć, że w polskim piśmiennictwie wspinaczkowym ta tematyka była poruszana – biorąc pod uwagę jej znaczenie we wspinaczkowym świecie – niezwykle rzadko. A zaczęło się obiecująco: niżej podpisany poznał pierwsze gritstone’owe historie dzięki świetnym tekstom Piotra „Szalonego” Korczaka, zamieszczonym w połowie lat osiemdziesiątych na łamach poprzednika GÓR – „Taterniczka”. Niestety, owa jaskółka wiosny nie uczyniła i przez następne dwadzieścia kilka lat ta tematyka jedynie incydentalnie gościła na łamach polskiej prasy wspinaczkowej. Tym trudniejsze zadanie stało przed Tomkiem, który wywiązał się z niego wzorowo, choć oczywiście nie wyczerpał – bo nie mógł – tematu. Niniejszym zobowiązuję go do kontynuowania krucjaty w przyszłości :-) Wspomniane wyżej materiały oddzielają dwa artykuły dotyczące ciekawych górskich i wielkościanowych przejść z 2009 roku. W pierwszym niedawny gość Krakowskiego Festiwalu Górskiego, Rafał Sławiński, opowiada o swoich wakacyjnych przygodach w Pakistanie. Drugi to wspomnienie z wytyczenia nowej polskiej drogi w marokańskim wąwozie wąwozów – Taghii. Specjalny materiał poświęciliśmy też ostatniej edycji Pucharu Świata w konkurencji na trudność (czy też, jak to się teraz ze wszech miar niefortunnie nazywa: w prowadzeniu). Niewątpliwą ozdobą tego materiału i perełką estetyczną tego numeru jest fotoreportaż Łukasza Warzechy, który za pomocą obiektywu pokazał, jak wygląda Puchar Świata za kulisami: w tzw. strefie, gdzie zawodnicy czekają na start. Pomysł i jego realizacja znakomita, a podglądnięte scenki okazują się nierzadko ciekawsze i oryginalniejsze niż to, co oglądamy w świetle reflektorów. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy pisząc o Pucharze, nie postarali się o wywiad z uczestnikiem zmagań pucharowych. I oto jest – a opowiada nie byle kto, bo sam zwycięzca rozgrywek pucharowych w 2009 – Adam Ondra. Nie mogę też nie wspomnieć o podsumowaniu działalności Naszych Skał. W numerze znajdziecie też efektowną „zakładkę-przypominajkę”, która – mam nadzieję – pomoże Wam pamiętać o tej inicjatywie w 2010 roku, o co – w imieniu całej redakcji GÓR – gorąco proszę. A na koniec życzę Wam udanego „skoku” w rok 2010 i abyście nie stracili impetu aż do jego końca. A po drodze – która w końcu jest celem – samych pięknych przeżyć! Piotr Drożdż |