Słoweński Szlak Górski - Slovenska Planinska Pot (SPP)

Moderator: Moderatorzy

Peska
 
Posty: 12
Dołączył(a): Pt 05 sie, 2016
Ulubione góry: Tatry

Słoweński Szlak Górski - Slovenska Planinska Pot (SPP)

Pn 06 sty, 2020

Słoweński Szlak Górski - Slovenska Planinska Pot (SPP) lub Transverzala - jest pierwszy szlakiem długodystansowym w Alpach. Jest poprowadzony w całości na terytorium Słowenii. Pomysł jego przejścia za jednym zamachem wpadł mi do głowy jeszcze w roku 2017, ale dopiero w wakacje 2019 plan udało się zrealizować. Nie znalazłem na tym forum żadnego tematu z nim związanego, więc postanowiłem sam coś napisać - może kogoś zainteresuję do jego przejścia.

Jeśli ktoś by mnie spytał, jak w jednym zdaniu opisać ten szlak, to powiedziałbym, że jest to GSB, który przechodzi również przez Tatry. W przypadku SPP zamiast Tatr mamy Alpy Kamnickie i Julijskie, z Triglavem na czele listy najwyższych szczytów. Trasa to prawie 600 kilometrów (niektóre źródła podają 599 km, inne 617 km), a suma podejść/zejść to w zależności od wersji albo 45/45 km, lub 37/37 km. Trasa zaczyna się w Maribor, a kończy w Ankaran, ale oczywiście można ją przejść "na lewo" w drugą stronę.

Obrazek

Szlak oznaczony jest charakterystycznym czerwono-białym kółkiem z jedynką oznaczającą pierwszy i najważniejszy szlak w Słowacji.

Obrazek

Przygotowania

Najlepszym źródłem informacji na temat SPP jest strona Alpine Association od Slovenia, która niestety jest po Słoweńsku. Jest oczywiście wersja angielsko języczna, ale nie zawiera aż tyle potrzebnych informacji. Trzeba sobie radzić za pomocą google translate. To tam znajdziemy takie informacje jak:


Lista schronisk jest jedną najważniejszych informacji, jaka są potrzebne na trasie, ponieważ część schronisk jest czynna tylko w wybrane dni tygodnia. Taka na przykład Mariborska koča nie jest czynna w poniedziałki, Poštarski dom pod Plešivcem nie jest czynny we wtorki, a Kocbekov dom na Korošici nie jest czynny w ogóle, ponieważ spłonął w 2017 roku.

Obrazek

Duża część schronisk poza Triglavskim Parkiem Narodowym jest czynna tylko w weekendy, więc trzeba to mieć na uwadze przy planowaniu noclegów.

Ogólnie to idea spania w namiocie obok schroniska tam nie istnieje - dwa razy byłem świadkiem jak ktoś się pytał o taką możliwość i dwa razy im odmówiono. W Triglavskim Parku Narodowym jest w ogóle całkowity zakaz biwakowania. Poza nim pozostaje tylko nocleg na dziko lub w dedykowanych polach namiotowych. Ale ogólnie idea brania namiotu na SPP jest złym pomysłem.

W przypadku braku czynnych schronisk pozostają tak naprawdę trzy opcje: nocleg przy schronisku w tzw "winter rooms" - pomieszczeniach otwartych 24/7 o ile takie istnieją, spanie pod chmurą lub nocleg w gościńcach. Ja rekomenduję to ostatnie. Nie ma ich za dużo, ale są tak rozlokowane, że spokojnie można tak ułożyć trasę, aby dostać się do nich bez problemu.

Obrazek

Obrazek

Poglądowe mapy, które podlinkowałem wcześniej, są również dostępne w schroniskach za darmo w wersji papierowej. Mimo, że nie można na ich podstawie nawigować, to są przydatne. Można dzięki nim zobaczyć, ile nam zajmie przejście od schroniska do schroniska, oraz jeśli będziemy chcieli rezerwować telefonicznie miejsce w schronisku, to znajdziemy tam również do nich numery telefonów.

Ostatnią rzeczą na liście jest członkostwo w klubie PZS. Nie jest oczywiście obowiązkowe, ale wyruszenie na trasę bez niego jest totalnie nieopłacalne. Będąc członkiem klubu, za 26€ dostajemy ubezpieczenie na rok ważne w całej Europie, oraz zniżki od 30% do 50% na noclegi w schroniskach. Już przy dwóch - trzech noclegach dzięki tej zniżce członkostwo się zwraca całkowicie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mapy i Nawigacja

Cała trasa znajduje się na sześciu mapach w skali 1 : 40 000 i 1 :50 000. Mapy można kupić przez stronę PZS. Ja nie zdecydowałem się na ten ruch. Stwierdziłem, że GPS i przewodnik, który zakupiłem mi wystarczą. Planowałem również zakup map w schroniskach - w miarę jak będę przechodził całą trasę to będę dokupywał kolejne mapy. Ten plan się nie sprawdził - w pierwszych kilku schroniskach w ogóle nie mieli żadnych map. Na późniejszych etapach było już lepiej i mapy były dostępne, ale stwierdziłem, że nie są mi potrzebne.

Obrazek

Obrazek

Ja miałem ze sobą przewodnik cicerone: https://www.cicerone.co.uk/the-slovene- ... ail-second który w tym roku został zaktualizowany i wydany ponownie. Ja niestety posiadałem wersję pierwszą z roku 2009. Wersja ta nie odpowiada dokładnie tracie SPP, ponieważ została ona zmodyfikowana w roku 2011, ale w powiedzmy 90% pokrywała się z rzeczywistością. Nie można dzięki temu przewodnikowi nawigować w terenie, ponieważ mapy w nim zawarte są tylko poglądowe, ale jednak zawierał kilka potrzebnych informacji potwierdzających na przykład fakt, że idę w dobrym kierunku.

Jak na złość dokładnie gdy byłem na trasie, PZS wydał wersję angielską ich oficjalnego przewodnika: https://en.pzs.si/izdelek.php?pid=650 (wydał go dokładnie tydzień po tym jak wyruszyłem!). Chciałem go kupić przed wyjazdem, ale odstraszyło mnie to, że jest słoweńsku. Teraz w wersji angielskiej byłby jak złoto - jakość map w porównaniu do cicerone nie ma sobie równych.

Jednak nawet najlepsza mapa / przewodnik nie ogarnia tego co się dzieje na trasie. W mojej opinie bez GPS'a przejście tej trasy może być naprawdę sporym problemem, ponieważ oznaczenie szlaków pozostawia wiele do życzenia.

Obrazek

Pomijam fakt, że czasami oznaczeń czasami nie ma - to znamy i jesteśmy na to przygotowani. Najgorsze jest jednak to, że nie ma rozróżnienia między szlakami - wszędzie szlak jest oznaczony tym samym, biało czerwonym kółkiem, niezależnie w którą stroną idziesz. Jedynka obok tego kółka, która w teorii powinna mówić, który szlak jest tym poprawnym, czasami jest, a czasami jej nie ma (w rzeczywistości w większości przypadków jej nie ma), Dochodzi więc do sytuacji, że stoimy na skrzyżowaniu, gdzie rozchodzi się 6 dróg w różnych kierunkach i każda jest oznaczona w ten sam sposób.

Obrazek

Ja radziłem sobie z tym problemem dwojako. Pierwszym punktem było przygotowanie sobie na GPS checkpointów, do których miałem po prostu dojść. Czy szedłem po oficjalnej trasie, czy też jakąś jej odnogą nigdy się nie dowiem. Drugim punktem było znalezienie w internecie trasy przejścia jako trasa do załadowania na garmina - bardzo pomocna i rekomendowana przeze mnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedzenie i Woda

Z jedzeniem i wodą na tak długich trasach zawsze jest problem. Zaczynając od wody, to im bardziej na południe, tym wyższe temperatury, sięgające ponad 30 stopni. 6 litrów wody dziennie na trasie nie jest niczym zaskakującym. Problemem jest tylko jest zdobycie. Są niestety odcinki, gdzie nie ma przez cały dzień nic - ani miasta, ani schroniska, ani nawet domu, gdzie można poprosić o wodę. Czasami udało się trafić na jakieś źródełko, ale nie można nigdy na nich polegać. Ja miałem przypadki, gdy niosłem ze sobą trzy litry a i tak do schroniska dochodziłem jak suchar.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Co do jedzenia, to sprawa wygląda lepiej. W każdym schronisku można za przystępną cenę coś zjeść. Jakość tego jedzenia to jednak loteria. Czasami trafia się na gulasz który ma w sobie pół kilo mięsa i smakuje jak domowy, czasami trafia się na wodę w której pływają dwa kawałki mięsa i kostka sprasowanej kaszy jaglanej (co ta kasza tam robiła nie mam pojęcia).

Co do cen posiłków, to część cennika jest narzucona przez PZS: https://en.pzs.si/vsebina.php?pid=17 i jest uzależniony od lokalizacji schroniska - im wyżej i gorzej dostępne, tym ceny wyższe, ale ogólnie w przedziale 6-10€ kolacje można zjeść.

Menu pozostawia jednak wiele do życzenia. W większości schronisk jest zawsze to samo, w większych lub mniejszych porcjach i jakościowo lepsze lub gorsze. W menu przeważnie można znaleźć:

  • Gulasz - w wielu wersjach - raz z chlebem, raz z makaronem, raz zupa gulaszowa, raz gulasz z kapustą, który w wersji lepszej smakuje jak bigos, a w wersji gorszej jak kapuśniak.
  • Ričet - coś ala gęsta zupa z pęczakiem, fasolą i warzywami. Do wersji mięsnej dostaniemy jakąś ekstra wkładkę.
  • Jota - coś pomiędzy kapuśniakiem i gulaszem
  • Kiełbasa - raz spróbowałem i była tak niedobra, że nie podjąłem wyzwania, aby zweryfikować ją w innym schronisku
  • Vampi - flaczki - ja podziękowałem
  • Jabolčni zavitek - szarlotka. Próbowałem cztery razy. Cztery razy smakowało jak starte jabłka owinięte w tekturę. Nie polecam.
  • Palačnike - naleśniki. Przeważnie podawane z kroplą czekolady lub z odrobiną dżemu jako deser.
  • štruklji - Coś ala naleśnik z białym serem, omaszczony podsmażoną na maśle bułką tartą. Jak się posypie cukrem to można nawet zjeść. No chyba, że dostanie się wersję z półkilogramową kostką białego sera owiniętą w jeden smutny naleśnik. Nie do przejedzenia.
  • Idrijski žlikrofi - lokalne danie przypominające ravioli. Podawane tylko w kilku schroniskach, ale wyborne, zwłaszcza w wersji z serem gorgonzola.

Obrazek

Obrazek

Jeśli ktoś nie przepada jednak za żywieniem się w schroniskach, to pozostaje mu noszenie jedzenia ze sobą. Ja wstawałem na trasę wcześnie rano, więc śniadania zawsze odpuszczałem; z obiadami bywało różnie - raz w schronisku, raz na trasie. Kolacje zawsze starałem się jeść w schronisku.

Problemem może być uzupełnianie zapasów. Na trasie jest tylko kilka wiosek, w których możemy to zrobić. Trzeba więc mieć ze sobą zapasy przynajmniej na kilka dni. Ewentualnie dochodząc do jakiejś drogi łapać stopa i podjechać do pobliskiej miejscowości na zakupy. Powrót na trasę w ten sam sposób. Trzeba również pamiętać, że sklepy w niedzielę zamknięte, a w soboty czas ich otwarcia jest znacznie skrócony. Trzeba mieć to na uwadze w planowaniu.

Alternatywą do posiłków własnych i w schroniskach jest żywienie się w gościńcach. Tam gdy brałem nocleg z kolacją to zawsze byłem zadowolony. Zawsze była zupa, drugie danie i deser wraz z drinkiem w cenie - piwo, wino lub cokolwiek innego. Porcje tak duże, że wręcz nie do przejedzenia. I jeszcze się bezczelnie pytają, czy czegoś jeszcze nie donieść!

Obrazek

Obrazek

Co jednak zrobić, gdy schronisko zamknięte? No może nie będziemy w stanie nic zjeść, ale na pewno nie będziemy siedzieć o suchym pysku - jest samoobsługa:

Obrazek

Obrazek

Nawet na trasie jak nie ma schroniska, to damy radę:

Obrazek

Co do gotowania własnego jedzenia w schroniskach, to ta idea raczej nie istnieje - w żadnym nie spotkałem się z kuchnią turystyczną. Ja miałem ze sobą kubek i herbatę licząc na to, że może chociaż czajnik będzie, aby mieć rano coś ciepłego do śniadania do popicia, ale również bez szans. Kilka razy prosiłem o wrzątek - zawsze trochę zdziwieni, ale nigdy nie odmawiali. W większości przypadków dostawałem go za darmo - raz musiałem zapłacić 2€.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sprzęt / Pogoda

Co to tego co ze zabrać to zawsze odpowiadam: jak najmniej. Trasa długa i wymagająca i im mniej będziesz miał na plecach tym większy komfort podróżowania. Jak już wspominałem, zabieranie namiotu nie ma sensu, ale ja miałem ze sobą śpiwór i dmuchaną matę. W śpiworze spałem zawsze, nawet w schroniskach, a mata się przydała ze trzy razy jak spałem w różnych dziwnych lokalizacjach poza schroniskami. Nie brałem również żadnego sprzętu do gotowania, żywiłem się kanapkami, a ciepłe posiłki jadłem w schroniskach.

Na takie długie wycieczki ciężko mieć również zawsze ekstra pogodę. Ja miałem dwa dwa dni deszczowe + kilka pochmurnych. Różnice temperatur od +3 do ponad +30 stopni. Na wszystko oczywiście trzeba być przygotowanym. Poniższe dwa zdjęcia dzieli 22 minuty:

Obrazek

Obrazek

Na trasie jest kilka odcinków bardzo wymagających, z ferratami włącznie. Wielu ludzi chodziło z uprzężami oraz kaskami (niektórzy mieli kaski np.: rowerowe, ale to szczegół). W sumie byłem jednym z nielicznych osób bez kasku, i gdyby mi przyszło iść jeszcze raz tę trasę, to drugi raz tego błędu bym nie popełniał. Trasy są bardzo sypkie i nie tak dobrze utrzymane jak w Tatrach. Szansa na to, że ktoś kto idzie przed tobą zrzuci na Ciebie jakiś kamień jest bardzo duża. Lepiej dmuchać na zimne. Lonży bym nie brał - z jednej strony trasa jest mocno eksponowana, ale z drugiej wizja noszenia jej ze sobą przez ponad trzy tygodnie sprawia, że jestem w stanie podjąć takie ryzyko.

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Podsumowanie

Na koniec może jeszcze o kosztach. Nie licząc dojazdu na miejsce, całość wyszła mnie niecałe 900€. Przewodnik mówił, aby mieć przygotowane minimum 50€ dziennie, mi wyszło około 35€. Do tego należy jeszcze oczywiście doliczyć przelot tam i z powrotem, ale jak na ponad trzytygodniowy urlop, to całkiem nieźle.

Pamiątek nie przywiodłem za wiele. W schroniskach nie ma praktycznie niczego, co by było związane z SPP. Każda pamiątka jest związana z konkretnym schroniskiem. Nawet w ich dedykowanym muzeum alpejskim nie ma takich pamiątek.

Jedyną pamiątką pozostanie więc przewodnik z pieczątkami, które można przybijać w specjalnie przygotowanych 80 punktach na trasie, przy użyciu charakterystycznej niebieskiej pieczątki, którą można znaleźć w każdym punkcie.

Obrazek

Po powrocie taki przewodnik można odesłać do centrali PZS w celu weryfikacji, a w nagrodę otrzyma się potwierdzenie przejścia wraz z pamiątkową odznaką. Ja zostałem 10385 osobą, która przeszła tę trasę w całości oraz została zweryfikowana.

Obrazek

Obrazek

Avatar użytkownika
Pełta
 
Posty: 46
Dołączył(a): N 11 cze, 2017
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubione góry: Alpy

Re: Słoweński Szlak Górski - Slovenska Planinska Pot (SPP)

Pt 10 sty, 2020

Cześć,piękna przygoda!...odnośnie przejść dziennych,zważywszy wysokie temperatury,kłopoty z wodą...wychodzi,że trzeba dziennie zrobić ok. 23km,dobrze liczę?,wydaje mi się to ogromnym wysiłkiem...zważywszy,że i teren częściowo eksponowany oraz jak podajesz nawet o charakterze ferratowym.

Peska
 
Posty: 12
Dołączył(a): Pt 05 sie, 2016
Ulubione góry: Tatry

Re: Słoweński Szlak Górski - Slovenska Planinska Pot (SPP)

Pt 10 sty, 2020

Mniej więcej tak. Ale pogoda i możliwości noclegowe sprawiały, że różnie to bywało. Najkrótszy dzień miał 14km. Najdłuższy 44km.

Powrót do Góry położone za granicą

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość