8 dni 6 wyjść

Tatry, Pieniny, Beskid Śląski, Beskid Mały, Beskid Makowski, Beskid Żywiecki, Beskid Wyspowy, Gorce, Beskid Sądecki, Beskid Niski, Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie

Moderator: Moderatorzy

robson24
 
Posty: 42
Dołączył(a): Pn 07 kwi, 2008
Lokalizacja: Stalowa Wola

8 dni 6 wyjść

Śr 29 lip, 2009

W zakopcu melduje się 19-go lipca razem z czterema innymi osobami. Jest wsród nas dziewczyna. Siąpi deszcz na rozgrzewkę zrobimy coś lajtowego. Gęsia Szyja myślę że bedzie odpowiednia. Ruszamy z Wierchporońca i bardzo łatwą ścieżyną posuwamy się szybko do przodu i dochodzimy do Rusinowej Polany. Tam chwila na podziwianie widoków których nie ma i ruszamy dalej. Zaczynaja się te schody sliskie i mokre jak to w deszcz. Na górze ktoś robi nam wspólne zdjęcie

i schodzimy w dół do Polany Waksmundzkiej i dalej do Polany pod Wołoszynem przestało padać. Stąd idziemy znowu na Rusinową i robimy zdjęcie.

Wyszło nawet niebieskie niebo.

Szybko dochodzimy na parking

i lekko przemoczeni lecz zadowoleni ruszamy na kwaterę.

DZIEŃ 2
Pobudka 6.00 patrze za okno - PKP na to liczyłem. Dziś idziemy na Zawrat i Świnice. Miał to być dzień próby dla mojego brata jak poradzi sobie na dłuższych łańcuchach. Startujemy w kuźnicach i ruszamy w strone Hali Gąsienicowej przez Boczań. Po wejsciu na przełęcz miedzy kopami ukazują sie nam w końcu wysokie szczyty. Very Happy

Dochodzimy do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Byłem tu już kilka razy ale zawsze było jakoś tak ponuro - dziś jest pięknie.

lekki wiatr ale słoneczko praży. Chwila odpoczynku i ruszamy dalej. Co chwila słuchać krzyki z okolic Granatów i ścian Kościelca. Tłumy idą za nami.
W końcu widze dokąd mamy dojść

Jest coraz bliżej. Dochodzimy do łańcuchów. Ja, że jako ubezpieczałem Marka (brat) wszedłem na przełęcz może ze dwa razy dotykając żelastwa. Ogólnie bardzo przyjemny szlak, który mi nie sprawił problemów (mit obalony). Na Zawracie pykamy foty i odpoczywamy chwilę.



W drodze na Świnicę napotykamy się w dwóch miejscach na zator. Pierwszy w okolicach klamer. Tam schodziła duża grupa turystów z zza granicy - może Serbowie lub coś w tym stylu. Ich przewodnik zachował się jak ostatni cham. Widząc że sobie nie radzą przy zejściu zamiast im pomóc to stał sobie na dole palił fajki i podziwiał widoki w międzyczasie po swojemu opiep..rzał innych że się niecierpliwią i chcą jakoś się wyprzedzić z nimi. I w tym miejscu o mało co nie dostałbym kamieniem wielkości pięści w głowę. Drugi zator już pod samym szczytem przy łączeniu się szlaków. Na szczycie długo nie siedzimy.
i schodzimy w kierunku świnickiej przełęczy i dalej hali gąsienicowej. Przy skrzyżowaniu z niebieskim szlakiem na Karb zawracamy czwórkę którzy chcą iść na Morskie Oko. Sami powiedzieli że nie bardzo wiedza gdzie są i którędy iść. A schodzili ze świnickiej przełęczy. przelatuje śmigło nad głowami i chwila zatrwożenia. Robie fajne ujęcie "Jego i Jej"

i przy szałasach świruję
.
Schodzimy Dolina Jaworzynki przedzierając się przez tłumów. Na ten dzień to juz koniec. Piwo smakuje wyśmienicie. Bratu też się podobało ale trochę miał stracha szczegółnie przy podejściu na Świnicę

DZIEŃ 3

Pobudka 5.00 - znowu słonecznie. Szybko doprowadzamy się do porządku i ruszamy autem na Łysą Polanę. Stąd zaczynamy wielogodzinną wędrówkę ku Małej Wysokiej. Idzie się dobrze ale straaasznie nudno. Dopiero na Polanie Biała Woda pojawia się widok na góry

tylko za cholere nie wiem co to za szczyty - dopiero zaczynam (jeśli coś gdzieś przekręce to prosze poprawić). idziemy idziemy dalej idziemy. Co jakiś czas zza drzew wyłoni się jakiś widok. Stajemy chwilę na jakiejś polanie - miałem nadzieje że to ta pod Wysoką - alew nieeee. Dopiero była Polana pod Upłazki. więc idziemy dalej - ale ileż można kiedyś myślałem że droga do moka do droga przez mękę. Scieżyna się zwęża i zaczynamy troche szybciej niż wcześniej nabierac wysokości. W końcu wychodzimy z lasu i widzę jakiś wodospad - my.ślę sobie że to jest próg Litworowego stawu - znowu pomyłka. Później sie okazuje że była to Kacza Siklawa. Widoki coraz rozleglejsze


na Ganek, Rumanowy i Żłobisty ??? Znalazłem fajne miejsce na foto

W końcu docieramy do Litworowego Stawu jak dla mnie to miejsce zasługuje na miano najpiękniejszego w Tatrach - tak jest może dlatego że w małej ilości miejsc dopiero byłem.

czas na moczenie kija

Tu odpoczywamy i w liczbie trzech osób ruszamy dalej.

Niestety po pięciu godzinach jak to było na tabliczkach meldujemy się na Polskim Grzebieniu - nic nie nadrobiliśmy czasu. Marek nie chce iść wyżej, Wojtek chce bardzo, ja chcę ale nie mogę nie mam siły więc robie pamiątkową fotę

i idziemy na dół. Już wiem dlaczego ten staw się nazywa zmarzły

Okazuje się że Radzio i Paulina postanowili iść za nami chociaż na grzebień lecz nie zdążyli więc wrócili z nami z powrotem.

i znowu mozolnym zejsciem posuwamy się ku Łysej Polanie.

DZIEŃ 4

Pobudka 6.00 Słonecznie Radzio i Paulina zostają. My się wybieramy trójką w zachodnie na standardową pętlę. Dolina chochołowska ginie za plecami dość szybko. Dochodzimy do schroniska a sprzed niego widok na Kominiarski Wierch

i za chwilę ruszamy w las za żółtymi znakami. Idzie mi się elegancko prawie się nie męczę. Szybko osiągamy wierzchołek grzechosława mając w zanadrzu 40 min
.
Po chwili ruszamy na kolejny wierzchołek. W pełnym słońcu omijając jakiś pagórek wydeptaną ścieżką dochodzimy do Rakonia. Miało byc śniadanie lecz okazało sie że nie wziąłem żadnego jedzenia prócz batonów. Pozostało nam więc zregenerować siły w inny sposób i ruszamy na najwyższy z dzisiejszych szczytów. Począwszy od przełęczy do samego szczyty w wejściu przeszkadza nam silny wiatr od zachodu. W 20 min osiągamy szczyt i podziwiamy jakże piękne widoki. Ludzi kupa.
Przez chwilę przewija mi się pomysł z Ostrym Rohaczem ale innym razem zrealizuję go. Schodzimy przez Wyżnią Chochołowską

do schroniska na browar a potem rowerkiem do Siwej Polany. Dzień kolejny bardzo udany niech pogoda dalej się utrzymuje.
Góry moje Wierchy moje otwórzcie swe ramiona niech na miękkim mchu posłaniu cichuteńko skonam

www.tatromaniak.cba.pl

Avatar użytkownika
Bartosz
Redaktor E-GORY
 
Posty: 1350
Dołączył(a): Śr 04 maja, 2005
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: wszystkie poniżej 8848m

Re: 8 dni 6 wyjść

Cz 30 lip, 2009

na browar a potem rowerkiem do Siwej Polany


Nie żebym się czepiał, ale jeżeli po ulicy też jeździsz na rowerze po piwku, to mam nadzieję, że Cię kiedyś dorwie, albo Policja, albo Św. Piotr... :evil:

robson24
 
Posty: 42
Dołączył(a): Pn 07 kwi, 2008
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: 8 dni 6 wyjść

Cz 30 lip, 2009

browar oczywiście bezalkoholowy
Góry moje Wierchy moje otwórzcie swe ramiona niech na miękkim mchu posłaniu cichuteńko skonam

www.tatromaniak.cba.pl

robson24
 
Posty: 42
Dołączył(a): Pn 07 kwi, 2008
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: 8 dni 6 wyjść

Cz 30 lip, 2009

DZIEŃ 5

Wczoraj było wiadomo że Marek i Paulina zostają więc w trójke idziemy obalić mit o Orlej Perci. Pobudka 5.00 kurde niebo bez chmur super. Idziemy z Kuźnic przez Dolinę Jaworzynki na Halę. Słońce dziś da nam popalić

Nad stawem siedzimy chwilę

i ruszamy w górę. Dziś juz nie jest to takie nieznane jak w przypadku podejscia na Zawrat więc idzie sie dobrze. Przy rozstaju skręcamy w lewo na Kozią Przełęcz. Szedłem juz tędy jak byłem pierwszy raz w górach ale wtedy padało.Dziś jest bezchmurnie.




W końcu zaczynają się łańcuchy (bardzo lubie taki teren) sprawnie posuwamy się do przodu na Kozie Czuby

potem "fajna" Kozia Przełęcz Wyżnia i osiągamy Kozi Wierch.

Na szczycie siedzimy ok 20 min gdy zaczyna robić się ciasno schodzimy w dół. Teraz sie zastanawiam jacy głupi byliśmy w tamtym roku dosłownie zbiegając uciekając przed piorunami do doliny. Łatwy teren pozwala nam szybko dojść do Żlebu Kulczyńskiego i potem kominem do góry i po dłuższej chwili jesteśmy na Zadnim Granacie

Potem szybko Pośredni i dochodzimy do "przepaści" tam mały zator bo jakieś 10 osób ubezpiecza się liną aby nie spaść w otchłań.


Skrajny Granat zatłoczony więc się nie rozsiadamy.Woda dawno się skończyła wiec atak na krzyżne odkładamy na inny termin.

i szybko w dół. Radzio po drodze gubi szlak i schodzi do stawu jakieś 200 m od nas. Przy brzegu dosłownie plaża jak w Sopocie w Murku szybki zimny browar i jeszcze jeden, i schodzimy do kuźnic. Z tego co czytałem z różnych opisów o Orlej Perci moim zdaniem są one mocno przesadzone. Mi mocniej serce zabiło w okolicach Kozich Czub reszta to kupa frajdy. Nie moge sie doczekać aż przejdę pozostałe dwa odcinki.

DZIEŃ 6

Kolejnego dnia całą grupą robimy dwie graniówki w obie strony: Grań Krupówek i Grań Gubałówki. Zostaliśmy w domu coby trochę odpocząć i jak sie okazało to był błąd, gdyż był to ostatni dzień mojego pobytu ze słoneczną pogodą wrrr.

DZIEŃ 7

Pobudka 5.00 patrzę za okno - żaby lecą z nieba niech to ch... . Dzwonie do kumpla z wojska, z którym umówiłem sie na spotkanie po latach. On jest za tym aby poczekać trochę. Mi też się nie uśmiecha moknąc więc ugadujemy się na 8.00 w Palenicy. Udało sie 6.30 przestało padać. Szybkie przygotowania i kierujemy się na Łysą. Przed ósmą jesteśmy już wszyscy, więc 7 osobową grupą smigamy drogą Oswalda Balzera. Czas mija szybko na wspomnieniach i opowiadaniach z dni poprzednich. Niebo jest zachmurzone więc niewiele widać

Nad Mokiem nie zatrzymujemy się dopiero dłuższy postój robimy nad Czarnym Stawem.

I ruszamy dalej za zielonymi znakami. Mokre i śliskie schody trochę utrudniają marsz, ale swoim tempem posuwamy się do przodu. Co chwila niebo przysłania chmura i znowu je odsłania.


Na drodze staje nam pole śnieżne ale omijamy go bokiem. Dochodzimy do podejscia wzdłuż strumienia, stąd ze względu na warunki regularnie pomagami sobie rękami. Przy klamrach bardzo ślisko i przepaściście (chyba - nic nie widać było, ale kojarze to miejsce ze zdjęć). Dochodząc do Kazalinicy widzę że galeryjką idą 4 osoby. Najgorsze za nami Na kazalnicy Wiatr rozwiewa chmury

lecz nie na długo

Z Kazalinicy w 15 minut kruchym ale łatwym terenem osiągamy siodło przełęczy, dostając po twarzy słowackim wiatrem.


Narodził sie pomysł aby wejść trochę wyżej w strone Pośredniego Mięgusza. Dziewczyny z Markiem zostały na dole a my myk myk do góry. Idzie się od razu inaczej nie widząc kolorowych znaczków. Weszliśmy niedużo może jakieś 50 - 60 m

i zaczął padać deszcz z kryształami lodu. Więc nie zastanawiając się schodzimy w dół. Po drodze od Kazalnicy rozpadało się na dobre, w oddali było słychać grzmoty. Radzio znowu we mgle zgubił szlak i chciał schodzić "byle w dół". Na szczęście w porę go zawróciłem. Powoli lecz systematycznie traciliśmy wysokość nie raz lądując na czterech literach. Będąc przy Czarnym Stawie deszcz ustał. Przemoczeni zatrzymujemy się w tym czymś przy Włosienicy na zimne piwo i gorącą kiełbasę - pozdrowienia dla Luki. Trochę wysuszeni ruszamy do auta. Lecz to nie był koniec deszczu na dziś. Na asfalcie dopiero zaczęło lać przez duże "L" Kompletnie przemoczeni wsiadamy do samochodu i śmigamy na kwatery. Na następny dzień umawiamy się na Bystrą.


DZIEŃ 8 pobudka 6.00 znowu pada - sprawdzam buty i reszte rzeczy - mokre. Jasiek dzwoni mowi że dziś odpuszcza - my też. Rozjaśnia sie dopiero ok 11 - troche za późno ale i tak wszystko mokre. No nic jutro powrót na niziny więc czas zakończyć naszą przygodę na "mokrym chłopku". Góry nie uciekną zapewne jeszcze tych wakacji tam będę choćby na 1 dzień.
Góry moje Wierchy moje otwórzcie swe ramiona niech na miękkim mchu posłaniu cichuteńko skonam

www.tatromaniak.cba.pl

Avatar użytkownika
Siasia_Mosad
 
Posty: 976
Dołączył(a): N 23 wrz, 2007
Lokalizacja: WPR
Ulubione góry: Verticale i ludzie

Re: 8 dni 6 wyjść

Pt 31 lip, 2009

Czy tylko mi zdjęcia się nie otwierają ? Bo mniemam, że relacja jest nimi wzbogacona ?
Obrazek

I am metal, HEAVY METAL!!!

Avatar użytkownika
Bartosz
Redaktor E-GORY
 
Posty: 1350
Dołączył(a): Śr 04 maja, 2005
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: wszystkie poniżej 8848m

Re: 8 dni 6 wyjść

Pt 31 lip, 2009

Jakie zdjęcia?!
Potrójnie słyszę, podwójnie widzę i pojedynczy jestem dokładnie /Mirek Czyżykiewicz/

robson24
 
Posty: 42
Dołączył(a): Pn 07 kwi, 2008
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: 8 dni 6 wyjść

Pt 31 lip, 2009

ok zdjęcia: Dzień 1
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Dzień 2
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

dzień 3
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek

Dzien 4

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek

Dzien 5

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

dzien ostatni

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek
Góry moje Wierchy moje otwórzcie swe ramiona niech na miękkim mchu posłaniu cichuteńko skonam

www.tatromaniak.cba.pl

Avatar użytkownika
Siasia_Mosad
 
Posty: 976
Dołączył(a): N 23 wrz, 2007
Lokalizacja: WPR
Ulubione góry: Verticale i ludzie

Re: 8 dni 6 wyjść

Pt 31 lip, 2009

Relacja napisana i widoczna jest w taki sposób, że nie ma bata - powinny być zdjęcia :D
Dzięki Robson za załączenie fotek.
Obrazek

I am metal, HEAVY METAL!!!

robson24
 
Posty: 42
Dołączył(a): Pn 07 kwi, 2008
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: 8 dni 6 wyjść

N 02 sie, 2009

Góry moje Wierchy moje otwórzcie swe ramiona niech na miękkim mchu posłaniu cichuteńko skonam

www.tatromaniak.cba.pl

Powrót do Karpaty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości