Mój weekend:)

Tatry, Pieniny, Beskid Śląski, Beskid Mały, Beskid Makowski, Beskid Żywiecki, Beskid Wyspowy, Gorce, Beskid Sądecki, Beskid Niski, Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie

Moderator: Moderatorzy

Avatar użytkownika
miki818
 
Posty: 232
Dołączył(a): N 15 maja, 2005
Lokalizacja: Mikołów
Ulubione góry: Beskid Żywiecki, Pieniny

Mój weekend:)

Wt 02 maja, 2006

Narazie przepisałem tylko jeden dzień z braku czasu...ale to i dobrze bo nie zamęczę was i nie będziecie musieli czytać tego 2 dni:))...jak tylko przepisze reszte wstawie. A więc:
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
I w końcu długo oczekiwany wyjazd. Jest sobota-pakowanie i wyjazd. Pociąg do Wisły pełen jak na długi weekend przystało. Towarzystwo niczego sobie oprócz coraz bardziej pijanej i niegrzecznej pary-na szlaku będzie lepiej. Czekamy tylko by jak najszybciej dojechać bez żadnych przepychanek. I w końcu doczekaliśmy się Wisły. Teraz tylko autobusik do malinki i w drogę. Pozostało nam podejście na początek szlaku. Po drodze mijamy ładny lecz mały sztuczny wodospad.
Jest godzina 19, rozpoczynamy jak się potem okazuje jeden z najciekawszych naszych wypadówJ. Chcemy dojść jak najdalej by następnego dnia mieć sporo czasu na zdobycie baraniej i zdążyć na poranną niedzielną msze w Milówce. Plany planami … Ciągle podejście w górę, czasem bardziej płasko ale tylko na chwilkę. Zaczyna padać, mgła, jakiś wyciąg narciarski więc robimy chwilę przerwy. O mało co się nie gubimy, na szczęście odnajdujemy szybko szlak. Widać coraz mniej. Po dłuższym podejściu postanawiamy spojrzeć na mapę i zorientować się gdzie właściwie jesteśmy. Podnosimy wzrok z nad mapy a tu … ciemno. Mgła coraz bardziej ogranicza widoczność a my nie wiemy gdzie jesteśmy oprócz tego że na właściwym szlaku. No nic, jeszcze trochę i szukamy jakiegoś miejsca na nocleg. Niestety pojawia się coraz więcej płatów śniegu a i gęsty las nie pozostawia nam z byt wiele wyboru – idziemy dalej. Jakaś polanka więc może tu? Z ciemności wyłania się jakiś domek a polanka strasznie nierówna więc nic z tego. Po drodze jeszcze napotykamy jakieś domostwa z ujadającymi psami, dżip, przyczepę i małą koparkę nie mówiąc o co kilka metrów powalonych drzewach. Wchodzimy na jakiś szczyt (Galwas?), chwilę później tracimy już całkowicie szlak a i widoczność ogranicza się miejscami do 2 metrów. Zapada decyzja-rozbijamy namiot. Udało się znaleźć kawałek ziemi gdzie niema powalonego drzewa bądź jakiś konarów. Rozbijamy się, jemy kolację i spać. Pada coraz bardziej co utrudnia nam zaśnięcie, tak samo zresztą jak niepewność gdzie jesteśmy. 23.30- słychać coraz bardziej jakieś motory, dźwięk się nasila a w głowie pojawia się myśl „a co jeśli rozbiliśmy się na jakiejś drodze?”. Zrywam się, widzę światło w namiocie, wychylam głowę z namiotu i widzę tylko oddalające się już światła. Droga jest kilka metrów pod nami. Kładziemy się z powrotem. Zasypiamy i co chwilkę się budzimy, tak mija cała noc. Spanie utrudnia też pozycja namiotu, czyli to że jest rozbity na pochyłym terenie – co chwilkę zjeżdżam w dół namiotu.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Avatar użytkownika
Łosiek (Kaśka)
 
Posty: 1140
Dołączył(a): Śr 22 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Re: Mój weekend:)

Śr 03 maja, 2006

zaczęło się dosyć ciekawie... i dramatycznie... co było dalej :?:
Jeśli praca przeszkadza ci w realizacji marzeń, to ją rzuć:)
http://www.anorak.dbv.pl/news.php
http://galeria.e-city.tarnow.pl/autorzy/kglowicka/

Avatar użytkownika
miki818
 
Posty: 232
Dołączył(a): N 15 maja, 2005
Lokalizacja: Mikołów
Ulubione góry: Beskid Żywiecki, Pieniny

Re: Mój weekend:)

Śr 03 maja, 2006

To narazie tyle:) przepisuje po trochu...kto by pomyślał ..taka łatwa trasa...na mapie:)
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Budzimy się a w namiocie ciutke jaśniej. Wstajemy. Bez zastanowienia nawet nie jemy śniadania. Tylko łyk gorącej kawy z termosu i jak najszybciej z tąd zniknąć. W świetle wstającego dnia widzimy z przerażeniem gdzie spaliśmy. W okuł mnóstwo powalonych drzew i wysoko wystających korzeni, aż dziw że po ciemku znalazliśmy ten kawałek na nocleg. Zwijamy namiot, pakujemy plecaki i w drogę – dochodzi 6. Trasa na Baranią górę coraz bardziej zaczyna przypominać krajobraz po bitwie (bądź kilku). Wszędzie powalone drzewa, mnóstwo błota a szlak wskazuje mi tylko moja intuicja. Dalej nie jest lepiej. Zaczyna się podejście pod Baranią. Stromo, dużo śniegu i co kilka metrów powalone drzewa torujące drogę. Co kilka kroków zapadamy się w śniegu. Jeśli już to nas mija to szlak serwuje nam przejażdżki po oblodzonych pniach drzew w stronę odwrotną do naszej zamierzonej (czyli w górę). Kilka razy tylko refleks pozwala nie zjechać w duł z połamanymi nogami. Zapadam się jedną nogą po samo biodro, reszta pozostaje na powierzchni. Mając na plecach ciężki plecak nie mam już ochoty nawet się podnieść, pomijając już to że to bardzo trudne w takiej pozycji. Na śniegu nawet trochę śladów - jak i kto tu przechodził (?), to dla mnie tajemnica (szczególnie jakJ). W końcu docieramy resztkami sił na szczyt. Na szczęście ktoś odkopał ławkę z pod śniegu, jest gdzie usiąść, zjeść i odpocząć.
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Góry w Polsce
Szukam moderatora forum - szczegóły na PW

Avatar użytkownika
nieobliczalny
 
Posty: 425
Dołączył(a): Pn 21 mar, 2005
Lokalizacja: Łódź
Ulubione góry: dzikie i niedostępne

Re: Mój weekend:)

Cz 04 maja, 2006

miki818 napisał(a):To narazie tyle:) przepisuje po trochu...kto by pomyślał ..taka łatwa trasa...na mapie:)


Chętnie przeczytam jak będzie całość :)
także pisz sobie przepisuj sobie miki spokojnie a ja będę zaglądał ;)
Nieobliczalny

Avatar użytkownika
miki818
 
Posty: 232
Dołączył(a): N 15 maja, 2005
Lokalizacja: Mikołów
Ulubione góry: Beskid Żywiecki, Pieniny

Re: Mój weekend:)

Pt 05 maja, 2006

Więc serwuje już kolejną część i przepraszam że tak na raty...dużo już tego niezostało:)
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Prawie godzinny odpoczynek i wejście na wierzę, z czystej ciekawości bo na widoki nie było…widokuJ. Plecaki na siebie i w drogę. Zaczynami schodzić z Baraniej a Basia serwuje mi dowcipy z rodzaju „co wzięłam a co się nie przyda”. I tak brodząc w śniegu ledwo idę zanosząc się śmiechem na wspomnienie tego mleczka do opalania (nie będę wspominał o moim dezodorancie bo nieprzystoi). Powolutku dużą ilość śniegu zastępują spływające wzdłuż i szerz potoki. Buty mam już przemoczone-niestety. Krótki odpoczynek i proszę, mamy okazję podziwiać pierwsze promyki słońca przebijające się przez chmury od naszego wejścia na szlak. Widok wspaniały i napawający otuchą. Za następną godzinkę widzimy już pierwsze domostwa. Zejście na dół i marsz do Milówki. Po drodze jakiś strasznie szpecący widok budowany wiadukt (most?). W Milówce jesteśmy ok. 13. Nogi bolą, w brzuszku pusto
A jak się okazuje następna msza dopiero o 18. Postanawiamy nieco odpocząć, przesuszyć buty i zjeść najtańszy obiad w pobliskim lokalu. Pierwszy raz w życiu cieszy nas tak długie oczekiwanie na posiłek co daje nam możliwość odpoczynku w cieple. Pierwszy raz też właśnie tu myjemy ręce oraz twarz. Jedzono pyszne i przede wszystkim ciepłe. Zostaje jeszcze trochę czasu więc siadamy na rynku, suszymy buty oraz spodnie które rozkładamy na plecaku (oczywiście druga para na sobieJ). Końcu dochodzi 18. Udajemy się do kościoła i o dziwo ludzie nawet tak bardzo nie zwracają uwagi na dwie osoby w obłoconym ubraniu i z dużymi plecakami. Teraz pozostaje nam tylko dojście na Boraczą i się kładziemy spać. Kończy się droga a zaczyna ścieszka. Zapada też zmrok. Na szczęście bardzo dobrze pamiętam ten szlak z naszego zimowego wypadu na Boraczą, wtedy zajęła nam 2.5 godziny. Zapalamy latarki i w drogę. Szybko mijamy charakterystyczne odcinki tego szlaku i 45 minutach wychodzimy z lasu na polanę. Mgła jest już tak gęsta że znów widzimy tylko na kilka metrów. W schronisku jakoś strasznie głośno a przed nim sporo aut. Gospodarze odradzają nam rozbijanie namiotu ze względu na sporą pijaną już ekipę. Korzystamy z propozycji noclegu w „domku” przy schronisku. Możemy się zamkąć i bezpiecznie i spokojnie przespać noc – przynajmniej teoretycznie. Jak się okazuje zamek jest zepsuty (jak się dowiaduję ktoś po pijaku dał mu wycisk siekierą). Ale jest jeszcze zamek w pokoju. No cóż, też zepsuty (powód nieznany). Ale gospodarz uspokaja że będzie miał oko na towarzystwo więc możemy spać spokojnie. Tak z przezorności blokuje drzwi piętrowym łóżkiem i kładziemy się spać. Usypiamy dość szybko i o wiele spokojniej niż poprzedniej nocy. Ok. 1 w nocy jednak budzi nas dość głośne otwarcie drzwi „naszego domku”. Nie mamy pewności co się dzieje więc siedzimy cicho ile się da. Ktoś krząta się w budynku a potem zamyka za sobą drzwi … pokoju naprzeciw. Staramy się spokojnie leżeć i uspokoić skołatane od emocji serduszka. Osoba ta wychodzi po pewnym czasie i po ok. godzinie znów wraca, idzie prosto do pokoju naprzeciw wiec już jesteśmy jesteśmy w miarę spokojni bo nie zainteresował się naszymi drzwiami i w miarę sprawnie zasypiamy. Czyżby to gospodarz dbał o nasz spokój? A może kogoś znużyło już towarzystwo? Chyba się już nie dowiemy.
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Avatar użytkownika
jano
 
Posty: 654
Dołączył(a): So 04 mar, 2006
Lokalizacja: Krynica

Re: Mój weekend:)

Pt 05 maja, 2006

Piszesz bardzo ciekawie :shock: i dramatycznie :shock: aż chodzą ciarki po plecach-prawie jak archiwumX :D no ale miki na Boga pisz co było dalej-przeżyliście jakoś :?:

Avatar użytkownika
Żaku
Administrator forum
 
Posty: 2043
Dołączył(a): N 25 wrz, 2005
Lokalizacja: Siemianowice Śl.
Ulubione góry: Beskid Żywiecki

Re: Mój weekend:)

N 07 maja, 2006

jano, skoro miki pisze na forum to chyba przeżyli ;) sorki za tego posta :)
"Nie możemy żyć wg. zasady: wszyscy przeciw wszystkim, ale tylko wedle zasady wszyscy z wszystkimi, wszyscy dla wszystkich".
Jan Paweł II
"Jeśli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie." (Antoni Słonimski)

Obrazek Obrazek

Avatar użytkownika
Kuba (Cesarr)
 
Posty: 547
Dołączył(a): So 05 mar, 2005
Lokalizacja: Poznań
Ulubione góry: .

Re: Mój weekend:)

Pn 08 maja, 2006

Żaku napisał(a):...skoro miki pisze na forum to chyba przeżyli ;) ...

to nie żarty. ja też się zaczynałem martwić... taki dramat
:D
ale jestem ciekawy zakończenia :)
horyzont - linia wyznaczająca kierunek marszu

Avatar użytkownika
jano
 
Posty: 654
Dołączył(a): So 04 mar, 2006
Lokalizacja: Krynica

Re: Mój weekend:)

Pn 08 maja, 2006

Żaku napisał(a):jano, skoro miki pisze na forum to chyba przeżyli ;) sorki za tego posta :)

Sory żaku ale miki tak ciekawie i dramatycznie napisał,że nie byłem do końca pewien :D no ale jak przeżyli to dobrze :D

Avatar użytkownika
miki818
 
Posty: 232
Dołączył(a): N 15 maja, 2005
Lokalizacja: Mikołów
Ulubione góry: Beskid Żywiecki, Pieniny

Re: Mój weekend:)

Śr 10 maja, 2006

jakoś się nieumiem zabrac za przepisanie końcówki ale juz niedługo..tymczasem daje link do zdjęc z tej "majówki"...nie wstawiałem wszystkich ale i tak polecam
http://www.mojegory.com.pl/cpg/thumbnails.php?album=5
Góry w Polsce
Szukam moderatora forum - szczegóły na PW

AGA ZALEWSKA
 

Re: Mój weekend:)

Śr 17 maja, 2006

jak można urwać taki wątek w takim akurat karkołomnym momencie...:(

Avatar użytkownika
nieobliczalny
 
Posty: 425
Dołączył(a): Pn 21 mar, 2005
Lokalizacja: Łódź
Ulubione góry: dzikie i niedostępne

Re: Mój weekend:)

Cz 18 maja, 2006

AGA ZALEWSKA napisał(a):jak można urwać taki wątek w takim akurat karkołomnym momencie...:(


to sie nazywa budowanie napięcia :)

...to taki "CHŁYT MATETINDOWY" ;)
Nieobliczalny

Avatar użytkownika
miki818
 
Posty: 232
Dołączył(a): N 15 maja, 2005
Lokalizacja: Mikołów
Ulubione góry: Beskid Żywiecki, Pieniny

Re: Mój weekend:)

Cz 18 maja, 2006

oj w pracy siedze po 14 godzin i jakoś mi nie przyszło do przepisania reszty:(mam nadzieję ze chociasz zdjęcia się podobają:) a dodałem nowe z jury gdyby toś chciał zobaczyć.... jedno bardzo..hmmm ciekawe:))
Góry w Polsce
Szukam moderatora forum - szczegóły na PW

Muzyk
 
Posty: 8
Dołączył(a): N 02 kwi, 2006
Lokalizacja: Gliwice
Ulubione góry: .

Re: Mój weekend:)

Śr 14 cze, 2006

Naprawdę świetne opowiadanie. Sam chciałbym taką historię przeżyć :D

Pozdrawiam

PS. Witam na forum górskim :D

Avatar użytkownika
miki818
 
Posty: 232
Dołączył(a): N 15 maja, 2005
Lokalizacja: Mikołów
Ulubione góry: Beskid Żywiecki, Pieniny

Re: Mój weekend:)

Śr 14 cze, 2006

Przedostatni dzień naszej „wycieczki” (jak się potem okazało jednak ostatni). Już przy wyjściu z Boraczej poszliśmy czarnym szlakiem … nie w tą stronę. I tym sposobem przedłużyliśmy trasę na Rysiankę o 1-1,5 godz. Zaraz po wstaniu z łużeczka przywitało nas słońce, w końcu, więc jakoś raźniej nam się szło tą przedłużona trasę. Samo podejście z Żabnicy na Rysiankę była dla nas już dość męczące, szczególnie sama ośnieżona końcówka. Bardzo zmęczeni i niewyspani w końcu znaleźliśmy się w schronisku na Rysiance. Jest już południe, my w kiepskiej formie, warunki średnie a przed nami jeszcze dojście na Miziową i plany wejścia na Pilsko. I tu sięgając po rozum do głowy zmodyfikowaliśmy nasze plany. Zejście w dół, godzinny odpoczynek przy czekaniu na autobus do Żywce i powrót.

Ten krótki i intensywny wypad był jednogłośnie najciekawszą naszym wypadem. Już nie możemy się doczekać następnego…
Góry w Polsce
Szukam moderatora forum - szczegóły na PW

Następna strona
Powrót do Karpaty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość