John Muir Trail/Sierra Nevada.

Tutaj zamieszczamy relacje z naszych górskich wypraw/wyjazdów.
-relacje fotograficzne z krótkimi opisami
-relacje tekstowe z kilkoma zdjęciami
-ciekawe porady dotyczące danych rejonów
-czego unikać, co warto zobaczyć

Moderator: Moderatorzy

kazber
 
Posty: 76
Dołączył(a): Śr 02 lis, 2016
Ulubione góry: Skaliste

John Muir Trail/Sierra Nevada.

Wt 11 wrz, 2018

JMT jest częścią Pacific Crest Trail (PCT) i słusznie jest uważany za jego najpiękniejszy odcinek. Trasa o długości około 225 mil prowadzi min przez 3 Parki Narodowe (Sequoia, King Canyon i Yosemite). Przebiega na wysokości od 2300 do ponad 4400 metrów npm. Można ją robić w obu kierunkach. Kierunek z północy na południe wydaje się łatwiejszy ze względu na aklimatyzację. Trasa gwarantuje niesamowite widoki, błękitne kalifornijskie niebo i ograniczony bo ściśle kontrolowany ruch.
Najlepszy czas na przejście to końcówka lipca, sierpień i wrzesień. Mogą być niespodzianki (pożary, obfite opady śniegu, potężne burze). Na całej trasie nie ma problemu z wodą bo co kilka mil są strumienie, rzeki lub bardzo liczne jeziora. Mogą być czarne niedźwiedzie dlatego obowiązuje przechowywanie jedzenia w specjalnych pojemnikach lub metalowych szafach, które można spotkać na wielu campingach.
Jak już wspomniałem ilość turystów jest ściśle kontrolowana i moim zdaniem ma to sens. Obowiązuje system pozwoleń tzw permits. Można jej uzyskać w różny sposób min drogą losowania.
Na pozwoleniu określamy czas przebywania na szlaku, który zawsze możemy skrócić (nie można przedłużyć). Ze szlaku możemy zejść ale jeśli chcemy powrócić mamy na to 24 godziny.
Podobnie jak z wodą przez całą trasę mamy do wyboru mnóstwo miejsc na rozbicie namiotu.
Jest czysto. Przez 19 dni znalazłem tylko jedno opakowanie po batonie, które przypadkowo ktoś zgubił.
Każdy chodzi z małą łopateczką, ktorą wykopuje dołek na fekalia. Papier toaletowy zabieramy z sobą (używałem dwie torebki typu ziplock). Nie używamy mydeł, płynów do mycia itp.
W sierpniu szedłem tam po raz pierwszy. Jeśli zdrowie pozwoli to uczynię wszystko aby tam powrócić. Trasa nie jest łatwa ale jej piękno usprawiedliwia trud oraz trudności organizacyjne. Jedną z nich jest zaopatrzenie.
Jak na większości amerykańskich szlaków jesteśmy skazani na siebie, na nasz plecak i nasze plecy. To nie spacer od wioski do wioski, od schroniska do schroniska, od sklepu do kiosku.
Najłatwiej mają ludzie o zasobnej kieszeni. Niestety do takich nie należę więc wszystko musiałem przygotować sam.
Wyszedłem z plecakiem, w którym miałem zaopatrzenie na 6 dni. Jadąc na trasę pozostawiłem 4-dniowe zapasy w Reds Meadow (można wysłać). Drugim miejscem gdzie wysłałem zaopatrzenie na 9 dni był Muir Trail Ranch. To połowa całego szlaku. Wszystko to musiałem (po odebraniu przesyłki) zmieścić w pojemniku ochronnym przed wścibskimi niedźwiedziami. Próbę zrobiłem w domu, jeszcze przed wysłaniem. Większość produktów musiałem przepakować z oryginalnych opakowań w cieniutkie ziplocks. Dzienną dietę ustaliłem na poziomie 3000- 3500 kalorii. Na ostatnie 9 dni dołożyłem 18 łyżek oleju z oliwek (1 łyżka to 300 kalorii). Zjadłem wszystko, plus 3 batony od partnerki i 2 od znajomych Niemców.
Nie było to dla mnie nowością ponieważ tak wygląda mój trekking od lat. Chodzę lekko wyposażony bez zbędnych rzeczy. Każdy kolejny trek rozpoczynam z mniejszą zawartością plecaka. Wszystko co zabieram a wcześniej kupuję bardzo dokładnie ważę. Decyduje jakość i waga, waga, waga.
Jak już wspomniałem trasa jest przepiękna. Według mojego gustu Sierra Nevada to najpiękniejsze góry w jakich chodziłem. Podkreślam, że według mojego smaku. Są to góry otwarte, na które cały czas patrzymy, które nam cały czas towarzyszą, otoczone błękitnym lub gwiaździstym niebem. Jeśli są drzewa, to potężne ale rzadkie. W górach tych za każdym „rogiem” , na każdym kroku jest coś, co powoduje, że wydajemy głośne westchnienie - och lub ach. Podobnie reagowała moja polska partnerka. Było jej ciężko, bardzo ciężko ale to codzienne nowe i inne piękno pchało ją do przodu. Ani ona, ani ja nie mieliśmy problemów z wysokością.
Trasa ciężka ale nie aż tak jak ubiegłoroczny GR20 i tegoroczna Cordillera Huayhuash gdzie czasem nocą miałem problemy ze spaniem (przez krótki oddech).

Kończę bloga gdzie będą zdjęcia i więcej informacji.

Góral z WW
 
Posty: 397
Dołączył(a): Śr 13 lip, 2016
Lokalizacja: Wrocław
Ulubione góry: Tatary i oGóry

Re: John Muir Trail/Sierra Nevada.

Wt 11 wrz, 2018

Dzięki za wstęp.
Zanosi się na ciekawą relację.
Dasz namiar ?
Droga jest celem.

Powrót do Relacje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość