Knot.

Dyskusje o górach i turystyce górskiej. Jeśli Nie Wiesz gdzie napisać, istnieje duża szansa że należy to zrobić właśnie tu.

Moderator: Moderatorzy

jkch
 
Posty: 39
Dołączył(a): Pt 02 sty, 2009
Lokalizacja: Kraków

Knot.

Pt 25 cze, 2010

Najpierw cytaty.
Paryski: Z Wagi przez Pazdury. Z Wagi w górę, ku pd-wsch. Najpierw (kilka minut) b. łatwą, pn-zach, granią Ciężkiego Szczytu . . .
Nyka: Z siodła przełęczy zwracamy się ku pd., najpierw idąc samą granią, a gdy staje się ona trudniejsza . . .
Szczerba: Z Wagi w górę na pd-wsch., krótko pn-zach. granią Ciężkiego Szczytu, a następnie . . .

Jak łatwo się domyślić, są to krótkie fragmenty przewodnikowego opisu pierwszych metrów, jakie należy przejść, wchodząc z Wagi na grań Ciężkiego, w drodze na Wysoką.
Trzech autorów, wszyscy jednomyślni: „z przełęczy łatwą granią”. Można byłoby posłużyć się takim opisem w przypadku wchodzenia z Zawratu na grań Małego Koziego, ze Szpiglasowej na grań Miedzianego czy ze Świstówki Roztockiej na którąś z grani Opalonego, ale tutaj?
Rzeczona grań Ciężkiego opada na Wagę pionowym, około 3-4 metrowym uskokiem. Jest on oczywiście do przejścia wprost, jednak służą do tego prawie wyłącznie obłe chwyty i stopieńki, a fakt, że się o tym nie wspomina jest owym tytułowym knotem.
Jestem w stanie zrozumieć WHP. Po pierwsze pisał przewodnik wspinaczkowy, po drugie zwykła droga przez Pazdury i Ławicę została tam umieszczona dla czystej formalności. Nie mam jednak wytłumaczenia dla dwóch pozostałych.
Pewna sytuacja, którą opiszę poniżej, skłoniła mnie do zadania stosownego pytania na piśmie Józefowi Nyce. Uznał chyba jednak pytanie za niezbyt stosowne, bo odpowiedzi się nie doczekałem.
Dość dawno temu siedziałem w Chacie u swojego serdecznego i wieloletniego przyjaciela - Beranka. Rano, po dłuższym pobycie na Słowacji, zamierzałem wracać do domu przez Ciężką. Wtulony w kąt przy piecu kaflowym (obecnie kominku), chcąc nie chcąc przysłuchiwałem się rozmowie dwóch Polek. Wynikało z niej, że nazajutrz wybierają się na Wysoką. Przewodnikowy opis znały na pamięć. Pogoda wydawała się być gwarantowana. Emanowały optymizmem.
Noc przespałem na lawie w jadalni. Około piątej zacząłem przygotowania do drogi. Okazało się jednak, że pierwszy nie byłem. Z pięterka zeszły obie panie w pełnym rynsztunku i wyszły na zewnątrz.
Po pół godzinie i ja udałem się na Wagę. Będąc blisko przełęczy usłyszałem głosy, a wchodząc na nią zauważyłem obydwie damy w rejonie uskoku. Na Wadze przystąpiłem do śniadania. W jego trakcie dyskretnie obserwowałem, co je zatrzymuje. Obchodziły uskok to z jednej, to z drugiej strony. Powtarzały te zabiegi kilkakrotnie. Właśnie zacząłem się pakować, kiedy usłyszałem, że zbliżają się do mnie. Byłem przygotowany na jakieś pytania, ale przeszło obok mnie bez słowa i zaczęły podchodzić w stronę przeciwną.
Nie wytrzymałem i szybko podążyłem za nimi. Na zadane pytanie otrzymałem odpowiedź, że ponieważ nie są w stanie odnaleźć drogi, z konieczności pójdą na Rysy.
W sposób niedopuszczający sprzeciwu nakazałem im iść za mną. Obejściem wyprowadziłem je na grań. Pożegnalnym machaniom nie było końca.
Identyczna sytuacja powtórzyła się jeszcze dwukrotnie.
Zatem najwyższy czas wyręczyć autorów. Jeśli nie decydujecie się iść ściśle granią (osobiście odradzam), należy postąpić następująco: podchodzimy pod uskok. Obchodzimy grań po prawej (od strony Kotlinki pod Wagą). Staramy się przez około kilkadziesiąt metrów utrzymywać poziom siodła Wagi. Perć mało wyraźna – podłoże skaliste. W pewnym momencie dochodzimy do charakterystycznego miejsca. Jest to jakby szczerbina, którą tworzą: z lewej ściana opadająca z grani, z prawej duży głaz. W tym miejscu zatrzymujemy się. Obracamy twarzą w stronę owej ściany i wchodzimy na znajdujący się przed nami niewysoki, wygodny stopień. Następnie ponownie obracamy się w lewo, czyli obecnie patrzymy w stronę, z której przyszliśmy, a więc w stronę Wagi. W miarę wygodnymi stopniami i przy użyciu wygodnych chwytów wznosimy się w górę w skos, jakby wracając do miejsca w którym znaleźlibyśmy się po pokonaniu uskoku. Należy pamiętać, że w czasie tego wznoszenia po lewej ręce musimy mieć przez cały czas ekspozycję, gdyby nawet wydawało się to ryzykowne. Droga naprawdę łatwa. W każdym razie musimy iść tak, żeby ktoś stojący na Wadze mógł nas nieustannie obserwować.
Początkowo więc ten wyimaginowany gość będzie przed nami. Następnie, kiedy będziemy skręcać coraz bardzie w prawo będzie stopniowo po lewej a gdy już znajdziemy się na grani, pozostanie z tyłu
I to wszystko.
Przy okazji jeszcze jedna rada. Jeśli się zdarzy, że po przejściu Przełączki pod Kogutkiem i dojściu do żlebu spadającego z Przełęczy pod Wysoką (nie mylić z Przełączką w Wysokiej) zdecydowanie pogorszy się pogoda i zrezygnujecie z dalszego podchodzenia na Wysoką, należy nie dochodzić do Ławicy, tylko starą taternicką percią, prowadzącą przez górne partie Dolinki Smoczej wejść na Siarkańską Przełęcz, a z niej w dół do Zatoki Złomiskiej.

Powrót do Rozmowy o górach

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości