GSB Zimą

Dyskusje o górach i turystyce górskiej. Jeśli Nie Wiesz gdzie napisać, istnieje duża szansa że należy to zrobić właśnie tu.

Moderator: Moderatorzy

Blondynkaa93
 
Posty: 6
Dołączył(a): Śr 30 lis, 2016
Ulubione góry: Bieszczady

GSB Zimą

Śr 30 lis, 2016

Hej Wszystkim :)

Założyłam wątek w celu zaczerpnięcia informacji i rzetelnego przygotowania się do trasy, którą planuję pokonać. Mam nadzieję, że w dobrym miejscu, bo znalazłam jeden temat, ale nie dotyczył zimowego przejścia. W pierwszej połowie lutego planuję przejść Główny Szlak Beskidzki w pojedynkę. Trasa będzie szła wschodu na zachód, czyli od Wołosatego w kierunku Ustronia. Z górami mam często do czynienia i staram się tam spędzać każdą wolną chwilę, właśnie chodząc samotnie. Niemniej jednak trzy tygodnie iść sama, w warunkach zimowych, działają mi na wyobraźnię. Wiem, że może GSB to nie K2 ale podchodzę do tego poważnie i bardzo mi zależy, żeby się udało. Najbardziej ze wszystkich gór upodobałam sobie Bieszczady i to one, razem z Babią Górą są z mojego punktu widzenia najtrudniejszym odcinkiem całego szlaku o tej porze roku. W Bieszczadach poza latem chodziłam w okolicach listopada oraz przełom marca/kwietnia/maja. Nie miałam okazji iść w tych rejonach podczas dużych mrozów, opadów śniegu oraz silnych, mroźnych wiatrów. Jeżeli, ktoś robił dłuższe trasy w zimowych warunkach, z obciążeniem, uciekając przed zmrokiem, żeby jak najszybciej dojść- byłabym ogromnie wdzięczna za wskazówki. Wychodzić planuję w okolicach godziny 5:30 tak, aby dojść przed zmrokiem do bazy noclegowej. W tej chwili założyłam sobie ramy czasowe na 21-23 dni. Natomiast spodziewam się, że z różnych względów może się to wydłużyć. Ze względu na swoją posturę nie chciałabym również przekroczyć wagi plecaka, maksymalnie planuję nieść 18 kg. Z tego względu trasę planuję tak, aby nocować w schroniskach i pensjonatach, a nie pod namiotem. Będę mogła w miarę możliwości przeprać rzeczy i je wysuszyć, co też pozwoli zaoszczędzić miejsca w plecaku. Póki co wstępnie przygotowałam listę rzeczy do zabrania i byłabym bardzo wdzięczna za sprawdzenie czy ma to ręce i nogi. Założyłam dwie pary butów, w tym niskie, lżejsze na asfalt i nieośnieżone odcinki. Usłyszałam sugestię, że należy rozważyć jeszcze jedną parę butów wysokich, natomiast nie wiem czy to nie jest przypadkiem wpadanie w przesadę. Generalnie myślę, że fizycznie jestem przygotowana, a dodatkowo zamierzam też zwiększyć intensywność treningów ( biegam) plus parę krótkich wypadów w góry z plecakiem, w tym jeden trzy dniowy w grudniu i styczniu. Bardzo proszę o wszelkie rady i sugestie :) :) :)

Sprzęt:
● Plecak
● Folia NRC
● Kijki trekkingowe
● 2 pary butów (
wysokie/ niskie)
● Skarpety Merino x6
● Bielizna
● Termo (dół i góra) x2
●Koszulki x 2
● Przybory toaletowe (mały płyn
3w1, szczoteczka,pasta)
● Chusteczki
● Apteczka (w tym leki
przeciwbólowe, plastry, maść
rozgrzewająca)
● Mapy
● Telefon x2
● PowerBank x2
● Kompas/Busola
● Spodnie x2
● Bluza/softshell/polar x2
● Kurtka techniczna
● Buff x2
● Czapka
● Rękawiczki x2
● Palnik+kartusz
●Tabletki do uzdatniania wody
● Pomadka ochronna
● Krem (nie na bazie wody)
● Czołówka x2 (plus baterie)
● Zapałki/zapalniczka
● Ręcznik Mikrofibra x2
● Termos
● Śpiwór
● Nóż
● Gwizdek
● Stuptuty
● Gazeta (szara)
● Taśma klejąca
● Prowiant (liofilizaty/chałwa)
● Impregnat do butów
● Dokumenty/Pieniądze
● RAKIETY
● GPS (?)

Pozdrawiam Serdecznie

Avatar użytkownika
Yatzek
 
Posty: 272
Dołączył(a): Śr 31 lip, 2013
Lokalizacja: Lipnica Murowana
Ulubione góry: Pasmo Bez kidów

Re: GSB Zimą

Śr 30 lis, 2016

Przez godzinę pisałem odpowiedź, chcę wysłać, a tu komunikat: "Wybrany temat nie istnieje"... I nie dało się wrócić... :oops:

No to jazda po raz drugi...

GSB przeszedłem latem - można znaleźć garść informacji na moim blogu. http://ginvilla.blogspot.com/2012/07/gowny-szlak-beskidzki-wyposazenie.html

Twoje przygotowania są bardzo przemyślane, choć zauważam pole do odchudzenia bagażu, bo wspomniane 18 kg to dla mnie zabójstwo, a już w śniegu... ;-)

Zrobiłem sobie listę zimową bez biwakową. Jeśli Ty masz zamiar korzystać z kwater / schronisk, to palnik z kartuszem może być jedynie dla niezależności. Ja nie wciągnąłem na listę. Podobnie tabletki do uzdatniania wody.
Z sześciu par skarpet zabrałbym trzy, no może czwartą parę do spania. Przy suchej zimie zabrałbym tylko jedną parę butów.
Dwa telefony i dwa powerbanki jeśli nie są absolutnie konieczne, zredukowałbym do pojedynczych. Cywilizacja zapewni dostęp do prądu. Na ubranie i resztę rzeczy przydają się worki wodoszczelne.
Zapakowałbym ponadto klapki i zabrał okulary przeciwsłoneczne / przeciwśnieżne. Rakiety w zależności od spodziewanej ilości śniegu na trasie. Szlaki nieoblegane, będą raczej nieprzetarte. W wyższych partiach może być dużo śniegu i to zawianego, więc utrudniona nawigacja. A na zawieje to gogle są przydatne, choć to już zostawiam do rozważenia.
Na strome oblodzone stoki można zabrać raczki. Nie będą często przydatne, więc znowu pytanie czy brać.

Moje hipotetyczne wyposażenie to 5100 g w plecaku plus 3177g na sobie i kolejne 1500 - 2000g picia i jedzenia. Połowa do zjadania na bieżąco, połowa jako żelazna rezerwa (liofile). Założyłem uzupełnianie zapasów na bieżąco.

Z prognoz pogody obserwuję Interię i yr.no - mają dobre serwery.
Najlepsze by były warunki typu mało śniegu i -3°C, wtedy idzie się lekko i szybko.
Niedźwiedzie powinny już spać, wilki aktywne. Gwizdek i gaz pieprzowy - na wszelki wypadek.

Czytaj, pytaj i powodzenia!
Mój blog wędrowny - http://ginvilla.blogspot.com

Avatar użytkownika
Lucass
Administrator forum
 
Posty: 2742
Dołączył(a): Wt 17 lis, 2009
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: Małe Pieniny i Kan-goory ;-)

Re: GSB Zimą

Cz 01 gru, 2016

Pierwsze co bym radził, to zmienić kierunek marszu. Zdecydowanie przeważają u nas wiatry zachodnie (wiejące z zachodu). Marsz zimą pod wiatr, nie daj Boże przy padającym śniegu/deszczu ze śniegiem/deszczu to... (tu wstaw dowolne określenie, którego używasz na coś bardzo ale to bardzo nieprzyjemnego). Odmrożenia twarzy, łzawiące oczy, ogólne przewianie i walka z oporem wiatru to tylko część czynników, które mają istotny wpływ na totalny zjazd psyche. W tym samym czasie idąc z wiatrem unikasz tego wszystkiego, a on Ci jeszcze pomaga iść. Wiem, że o wiele "łatwiej" idzie się w kierunku domu, ale tu może to być złudne.
Co do butów - podobnie jak Jacek uważam, że branie drugiej pary tylko na asfalt to przerost formy nad treścią, bo tego asfaltu po drodze wiele nie będzie to raz, a dwa, jak zdejmiesz wilgotne wysokie buty to ponowne ich ubranie po pewnym czasie będzie bardzo, ale to bardzo nieprzyjemne. Skoro będziesz nocować pod dachem odpada raczej problem z suszeniem. Klapki koniecznie!
Co do telefonów. Nie wiem jakim się posługujesz. Smartfony zazwyczaj chyba (nie wiem, bo sam nie mam) mają niewymienną baterię, a do tego niestety są cholernie prądożerne. Gdybyś jednak jakimś cudem miała lub mogła mieć zwykły telefon, to najlepszą opcją jest zakup do niego dodatkowej baterii. Kosztuje grosze, waży tyle co nic, a wytrzyma sporo. Choć to i tak byłby taki zapas ponad potrzebę, bo przecież codziennie możesz telefon doładować. Poza tym możesz go włączać jedynie w razie potrzeby, nie marnując energii na przelogowywanie się telefonu do różnych BTS-ów i odbieranie po 3 sms-sów w paczce od braci zza różnych granic witających cię w sieci, informujących o cenach... itd.
Powerbanki bym, chyba też odpuścił. Swoje ważą, a w niskiej temperaturze mogą mieć problem z utrzymaniem energii w ogniwach. No ewentualnie góra jeden. 18 kg plecak to dużo za dużo. Patrząc na Twojego nicka, całe życie przed Tobą. Oszczędzaj kolana, będą CI jeszcze długo potrzebne.
Brakło mi w spisie jakiegoś naczynka do ewentualnego gotowania wody na tym kartuszu. Bo jak mniemam chcesz to robić po drodze. Na kwaterach absolutny zbytek. Zazwyczaj jest czajnik lub dostęp do wrzątku.
Zastanowiłbym się natomiast nad jakimś ogrzewaczem chemicznym.
Poszukaj w sieci opisów nt. zimowych przejść.
Osobiście polecam ten
http://www.goryonline.com/relacje,7625,i.html
Był jeszcze jeden wart uwagi, z przejścia z zachodu na wschód przez Ircię (Zbigniewa Donarskiego) z forum napieraj.pl, ale to forum znikło z portalu, a link, który miałem nie działa. Czyli być może cała naprawdę nietuzinkowa relacja poszła się ...
Tu jest jedynie rozmowa z autorem tego przejścia
http://terakowski.republika.pl/Donarski.htm
Zastanów się nad dwiema kwestiami. Czy nie "dołożyć" kilku zapasowych dni, bo po 5-6 dniach codziennego marszu dobrze jest sobie zrobić dzień luzu, choćby na porządne wyspanie się, przepranie i wysuszenie. A może i zwykłe pogadanie z kimś. Bo... i tu przechodzimy płynnie do kwestii drugiej:
co zrobić by nie siadała psycha. W samotnej wędrówce, a nie łudź się, na szlaku poza nielicznymi odcinkami nie spotkasz raczej nikogo, to bardzo istotna sprawa. Zwłaszcza jeśli warun będzie nietęgi. Nawet jeśli lubisz samotne wędrowanie (mam również tę dolegliwość :wink: ), to ono jest fajne przez 3 dni, góra 5. Potem zaczyna doskwierać.
Tak czy owak trzymam kciuki za powodzenie.
Również jestem otwarty na pytania. Szlak przeszedłem. W ciągu pół roku i nie zimą, ale przeszedłem 8) :wink:

Aha, wbrew pozorom to nie Bieszczady ani Babia będą najtrudniejsze. Bieszczady znasz, a na Babiej niemal zawsze spotkasz ludzi. Nawet w środku nocy. Najtrudniejszy będzie Beskid Niski, zwłaszcza na pierwszym odcinku między Komańczą a Puławami. Środek Nigdzie. Zimą to już w ogóle. Na dalszych fragmentach BN też zresztą bywa ciekawie.
www.wedrowki.com
I don't want to start any blasphemous rumours / But I think that God's got a sick sense of humour
And when I die I expect to find Him laughing
- Martin Gore - DM

Zawrat
 
Posty: 76
Dołączył(a): Śr 30 mar, 2016
Ulubione góry: Beskidy .Tatry .Pireneje .Bałkany.Kaukaz,

Re: GSB Zimą

Cz 01 gru, 2016

Zimą w 21- 23 dni i w śniegu ambitny plan ja w 2015 wrzesień w 19 dni przy braku opadów i suchych szlakach i te prawie 30 dziennie to minimum , dobrze radzą najbardziej doskwierać będzie ci samotność a i nie zgub szlaku bo w kilku miejscach trzeba uważać a zimą przy zasypanych szlakach podwójnie ,co do spania polecam dwa noclegi jeden w Hańczowej przy szkole rolniczej jest internat i tam pytać o nocleg było tanio i miło, jeśli będziecie spać w Puławach Górnych to polecam agroturystykę Salamander naprzeciwko wyciągu gospodyni super i bardzo miła

Avatar użytkownika
Lucass
Administrator forum
 
Posty: 2742
Dołączył(a): Wt 17 lis, 2009
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: Małe Pieniny i Kan-goory ;-)

Re: GSB Zimą

Cz 01 gru, 2016

Salamandra potwierdzam. Też tam, spaliśmy i nasze wrażenia były identyczne. Tylko zimą, a w czasie ferii zwłaszcza, może być problem z miejscami. To jest tuż przy stoku narciarskim.
Wszystkich wybierających się GSB przestrzegam też przed odcinkiem szlaku biegnącym niedaleko schroniska w Bartnem. Idąc od zachodu będzie to zaraz za schroniskiem.
Szlak prowadzi tam przez regularne bagno. Bagno z wodą po kostki, a i do pół łydki się zdarza. Jeżeli nic się w tej kwestii nie zmieniło, a nie sądzę, to radzę ten odcinek omijać, idąc polną drogą z Bartnego prosto na Przełęcz Majdan. Wpadnięcie zimą do tego bagna może zniweczyć całą wyprawę.
Poniżej zrzut ze strony https://mapa-turystyczna.pl/
http://www.wedrowki.com/zag/Bartne.jpg
na którym pogrubiłem na czerwono feralny odcinek i zaznaczyłem na zielono lepszą alternatywę.
Na mojej stronie (adres w stopce) znajdziesz relację z naszego przejścia GSB. Przy każdym z dni jest mapa, na której zaznaczałem niektóre miejsca wymagające szczególnej uwagi ze względu na oznakowanie. W relacji tekstowej też jest kilka wstawek na ten temat.
Tutaj masz kilka słów na temat samej przeprawy przez wzmiankowane bagno.
Zastanawiałem się jeszcze, czy jest sens brać komplet papierowych map, czy nie lepiej tylko na max. dwa pasma. Bieżące i następne. Po drodze są miejscowości i schroniska gdzie można się w mapy zaopatrzyć, a one jednak trochę ważą. Te "zużyte", o ile nie masz do nich szczególnego stosunku emocjonalnego, zostawiałbym po drodze na kwaterach czy w schroniskach.
www.wedrowki.com
I don't want to start any blasphemous rumours / But I think that God's got a sick sense of humour
And when I die I expect to find Him laughing
- Martin Gore - DM

Avatar użytkownika
Ewelina7
 
Posty: 152
Dołączył(a): Cz 21 maja, 2015
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Ulubione góry: Beskidy

Re: GSB Zimą

Cz 01 gru, 2016

Zastanawiam się, jakim cudem ja w to bagno nie wpadłam... Szczęście nowicjusza?
Pozdrawiam,
Ewelina

Dlaczego nie pozwolą mi nigdy zachować moich wspomnień o wędrówkach tylko dla siebie? Czy nie mogą zrozumieć, że gadaniem niszczą wszystko? Jeśli im opowiadam, to potem nic nie zostaje.

Avatar użytkownika
Lucass
Administrator forum
 
Posty: 2742
Dołączył(a): Wt 17 lis, 2009
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: Małe Pieniny i Kan-goory ;-)

Re: GSB Zimą

Cz 01 gru, 2016

Kiedyś obiło mi się o oczy czy uszy (ale z pamięcią słabo), że przebieg szlaku został tam zmieniony. Celowo więc sprawdziłem na mapa-turystyczna.pl, a tam przebieg jest taki, jaki zapamiętałem z własnego przejścia.
Pamiętasz może, jaką drogą szłaś?
www.wedrowki.com
I don't want to start any blasphemous rumours / But I think that God's got a sick sense of humour
And when I die I expect to find Him laughing
- Martin Gore - DM

Avatar użytkownika
Ewelina7
 
Posty: 152
Dołączył(a): Cz 21 maja, 2015
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Ulubione góry: Beskidy

Re: GSB Zimą

Cz 01 gru, 2016

Wydaje mi się, że tą, którą opisałeś na blogu. Pamiętam - przy tym młodniku ogrodzonym - rozległe kałuże, ale raczej nie bagno. Przeszłam boczkiem i po kłodach... Zresztą tego lata błota w Niskim było w bród :lol:
A propos oznaczeń - najgorzej oznaczony, podczas całej mojej marszruty był właśnie fragment GSB z Chyrowej do... Nie wiem dokąd, bo się w okolicach Polan zgubiłam.
Od przełęczy Hałbnowskiej było ok.
Pozdrawiam,
Ewelina

Dlaczego nie pozwolą mi nigdy zachować moich wspomnień o wędrówkach tylko dla siebie? Czy nie mogą zrozumieć, że gadaniem niszczą wszystko? Jeśli im opowiadam, to potem nic nie zostaje.

Avatar użytkownika
Lucass
Administrator forum
 
Posty: 2742
Dołączył(a): Wt 17 lis, 2009
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: Małe Pieniny i Kan-goory ;-)

Re: GSB Zimą

Cz 01 gru, 2016

Od Kamienia, czyli zaraz przed przeł. Hałbowską idąc na zachód, jest już Magurski PN. Ma kto dbać o oznakowanie. Za Chyrową, a przed Łysą Górą też pobłądziliśmy.
W 2010 roku był bardzo deszczowy maj. Okolice Jasła i samo miasto były nawet podtopione. Zapewne te opady miały wpływ na kondycję bagna.
Poprzednie dwa lata i zimy były suche. Bagienko mogło podeschnąć. To lato, a zwłaszcza jesień były dość mokre... Nie żebym komuś żałował taplania, ale sama wiesz... :wink:
www.wedrowki.com
I don't want to start any blasphemous rumours / But I think that God's got a sick sense of humour
And when I die I expect to find Him laughing
- Martin Gore - DM

Blondynkaa93
 
Posty: 6
Dołączył(a): Śr 30 lis, 2016
Ulubione góry: Bieszczady

Re: GSB Zimą

Pt 02 gru, 2016

Hej,

Dzięki bardzo za odpowiedź. Jutro rano doprecyzuję co i jak, i ustosunkuję się do Waszych rad, bo dzisiaj to już tylko poduszka... Dzięki bardzo za wsparcie, a nie spuszczenie mnie w "kiblu" i poważne podejście :)

Avatar użytkownika
lapetti
 
Posty: 1172
Dołączył(a): Pn 25 kwi, 2011
Lokalizacja: Stalowa Wieś. "Aaa! To tam gdzie urodził się Szopen?"
Ulubione góry: Od Komańczy po Rabkę.

Re: GSB Zimą

Pt 02 gru, 2016

Lucass napisał(a):Był jeszcze jeden wart uwagi, z przejścia z zachodu na wschód przez Ircię (Zbigniewa Donarskiego) z forum napieraj.pl, ale to forum znikło z portalu, a link, który miałem nie działa. Czyli być może cała naprawdę nietuzinkowa relacja poszła się ...

Nie jest tak źle, przewidujący zrobili sobie kopię na zaś :D

Blondynkaa93
 
Posty: 6
Dołączył(a): Śr 30 lis, 2016
Ulubione góry: Bieszczady

Re: GSB Zimą

Pt 02 gru, 2016

Hej, dzięki za odpowiedź. :)

1) Waga plecaka:

Może zbyt pochopnie założyłam wagę plecaka, ale to raczej na podstawie mojej wielkanocnej wycieczki, gdzie na plecach miałam 15 kg ( i masę niepotrzebnych rzeczy). Pamiętam, że miałam już przy tej wadze problemy z ramionami na drugi dzień. Założyłam, że jak zacisnę zęby to organizm się zaadoptuje. Oczywiście optymalnie by było jak najmniej. Jak ostatecznie wyjdzie zobaczymy, ale na pewno będę wszystko odchudzać. Zamieniłam śpiwór na taki, który waży 460 g, więc już trochę mniej. Martwią mnie rakiety, która każda waży koło 800 g i najchętniej bym z nich zrezygnowała. Z drugiej jednak strony, w przypadku, gdyby miały być opady świeżego śniegu, to lepiej je mieć. W kwietniu na trasie na Małą i Wielką Rawkę wpadałam w śnieg po piersi, wbijając buty w bajora pod śniegiem. Oczywiście były już roztopy, ale pamiętam krótki fragment, który dał mi w kość po wyjściu z lasu i na ostatnich podejściach.

2) Sprzęt:

Telefony- jeden zwykły, i to taki, który wytrzyma 10 dni bez ładowania (sprawdzony przez faceta na islandii). Drugi smartfon, który przy mrozach wytrzyma parę godzin. Powerbanki w takiej ilości to dla mnie absolutny mus, pewnie bardziej jako psychologiczny wspomagacz, ale jednak. Mam nadzieję, zrobić też parę zdjęć, więc dobrze by było gdyby telefon był na chodzie.

Okulary/Google -rzeczywiście, zapomniałam koniecznie do zabrania.

Gaz- mam i zapomniałam wpisać na listę :)

Worki wodoszczelne- posiadam, korzystam i bardzo lubię.

Kubeczek do gotowania- tutaj nie doprecyzowałam- mam malutki zestaw razem z palnikiem, gdzie garnuszek jest. ( W tej chwili zakładam, że idzie ze mną, ale na ostateczną decyzję poczekam na konkretne prognozy pogody przed wyjściem. W przypadku jakiegoś zjazdu pogody i ciężkich warunków, na pewno zabiorę. Tutaj też dużą rolę gra dla mnie fakt, że w razie czego mogę coś wykombinować ciepłego)

Ogrzewacz chemiczny- fajna sprawa, do przemyślenia- pytanie czy się bez niego obejdę. W końcu nie nocuję pod namiotem.(W tych warunkach, pewnie zostałabym zamknięta, przetrzymywana i torturowana, żeby wybić mi to z głowy)

Buty- Czyli jak dobrze zrozumiałam, polecacie dwie pary wysokich butów, zamiast jednej pary wysokich, a jednej niskich? Byłam wstępnie rozglądnąć się za drugą parą i mam na oku lżejsze i mniej toporne od moich. Jako druga, zapasowa para myślę, że byłyby ok.

3) Kierunek marszu.

W moim rozumowaniu, kierunek marszu podciągnęłam pod dwa czynniki. Najwięcej energii, na świeżo- będę mogła spożytkować właśnie w Bieszczadach. Na trasie, o tej porze nie spodziewam się ludzi, z wyjątkiem paru sztuk na połoninie wetlińskiej. Trochę ostrych podejść jest i pewnie będą niewydeptane szlaki. Być może to moje utopijne myślenie, ale chciałabym przelecieć ten etap najszybciej jak to możliwe. Drugą kwestią są możliwości urlopowe mojego narzeczonego, a chcę mieć go pod ręką w okolicach Babiej Góry, gdyby panowały warunki, które uznam za niebezpieczne dla pojedynczej osoby, będzie miał blisko żeby podskoczyć. Być może mam jakieś lęki odnośnie Babiej i demonizuję :)

4)Czas przejścia

Zakładając, że nie będę zmuszona przerwać marszu z przyczyn losowych, założyłam przejście do 23 dni. Tu czas będzie uzależniony od warunków. Zima zimie nie równa. Gdybym miała myśleć życzeniowo chciałabym lekkich mrozów, mało śniegu, słońca i słabych wiatrów, ale od spełniania życzeń jest Święty Mikołaj, więc wezmę co dadzą:) Jaka będzie zima w lutym, póki co ciężko wyrokować. Jak będą dobre warunki, nie będę kombinować i będę się starać jak najszybciej przemieszczać. W przypadku ciężkich warunków pewnie czas się wydłuży i pewnie zrobię sobie dzień lub dwa w ciągu całej trasy luzu na odpoczynek, przepakowanie itd. W tej chwili staram się rozplanować każdy etap ( w oparciu o relacje z zimowych GSB, mapy,opisy fragmentów szlaków) oraz do każdego etapu przygotować plan awaryjny na zejście ze szlaku, alarmowy nocleg itd.

5) Samopoczucie
Co do samotności na szlaku, wydaje mi się, że tak źle nie będzie. To nadal polskie góry i dość popularny fragmentami szlak. Myślę, że ludzi będzie wystarczająco, żeby mieć ich dość, a samotnej wędrówki tyle, żeby za nimi zatęsknić :)

Avatar użytkownika
Lucass
Administrator forum
 
Posty: 2742
Dołączył(a): Wt 17 lis, 2009
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: Małe Pieniny i Kan-goory ;-)

Re: GSB Zimą

Pt 02 gru, 2016

Nie wiem jak Jacek, ale ja myślałem o jednej parze butów. Czyli bez rezerwy. Nocujesz w cieple - będzie gdzie wysuszyć jakby co.

Mój plecak na starcie do GSB miał ~25 kg. Masssakra. Po pierwszym bieszczadzkim etapie, który okupiłem przez to awarią kolan i zapaleniem ścięgna, na etapie beskidzkoniskim plecak ważył już tylko około 18 kg. Gdybym szedł teraz, nie przekroczyłby 15 kg. Ale to kilka lat różnych doświadczeń :wink:
Ty jesteś jeszcze na gwarancji, więc organizm masz bardziej elastyczny. Mnie się ona skończyła już dość dawno, zatem muszę dbać o siebie, bo dostępu do części zamiennych brak. Ale tak czy tak, nie licz na to, że przyzwyczaisz się do bolących ramion. Jeżeli będą boleć drugiego dnia, to prawdopodobieństwo utrzymania się bólu z tendencją jego pogłębiania jest spore. A to przecież ma być przyjemność, a nie pokuta z zaciskaniem zębów.

Rakiety mogą się przydać. Oczywiście trzeba śledzić pogodę. Kilka lat temu przy śladowej zimie w mieście, w Beskidzie Niskim, gdyby nie rakiety, to moglibyśmy sobie co najwyżej po piwo skoczyć do sklepu po drugiej stronie drogi. Pozostaje mieć nadzieję, że to głównie one będą Ciebie nosić, a nie Ty je. :wink:

Elektronika - jeżeli ma to mieć wymiar psychologicznego komfortu - bierz. Uznasz za zbytek - zawsze możesz na najbliższej poczcie włożyć w paczkę i wysłać do domu. I mała rada - telefony i powerbanki trzymaj blisko przy ciele. Im będzie im cieplej, tym dłużej wytrzymają. Pojemność ogniw w powerbankach spada drastycznie wraz ze spadkiem temperatury poniżej zera.

Ogrzewacz może się przydać. Wiele nie waży, a w razie przemarznięcia choćby rąk, nóg, a czasem wszystkiego, może i życie uratować. Bo pomoc też musi mieć czas na dotarcie. Wiem, piszę o ekstremach, ale wiem co piszę,

Babia nie jest górą trudną technicznie. Powiedziałbym nawet, że jest łatwa, Zwłaszcza idąc od wschodu na zachód. Babia jest górą trudną meteorologicznie i nieprzewidywalną. Dlatego też bywa niebezpieczna, bo w przypadku braku widoczności i braku wyraźnej ścieżki/śladu zimą łatwo tam stracić orientację. Jeżeli warunki pogodowe będą trudne bądź niebezpieczne, żadna asysta Ci nie pomoże. Po prostu trzeba wtedy odpuścić i pójść dołem, a ten odcinek nadrobić przy najbliższej okazji. Podczas przejścia GSB zdobyliśmy Babią dwukrotnie. Po raz pierwszy z obowiązku, bo pogoda była ogólnie mówiąc do d..., po raz drugi (trzy tygodnie później) z pazerności, bo pogoda była tak piękna, że żal było odpuścić. Jakby co możemy jeden raz odstąpić. Ale tylko ten pierwszy. :wink:

Co do kierunku marszu, proponuję CI wybrać się na dłuższą wycieczkę w pogodę taką jak teraz. Wietrzną, mokrą, paskudną. Nawet niekoniecznie w góry. Byle kilka godzin pod wiatr. Potem wróć z wiatrem. Poczujesz różnicę, to może zmienisz zapatrywania.

Jeżeli piszesz, że na szlaku będzie wystarczająca ilość ludzi, to twoje potrzeby są naprawdę niewielkie. Mimo całej jego popularności, w zimie na całej długości szlaku, w górach, nie w dolinach, możesz spotkać kilkanaście (w porywach) osób. Dużo będzie zależeć od pogody, ale ludzie jeżeli będą, to w pewnych najbardziej popularnych punktach. Ewentualnie na krótkich odcinkach i to najprędzej w Beskidzie Śląskim. Może na Połoninach. Po Beskidzie Niskim spodziewałbym się frekwencji na poziomie... 0
O tej porze roku na szlak wybierają się tylko wariaci. W tym pozytywnym znaczeniu.


U Ciebie widać gruntowne i przemyślane podejście do tematu. My zwykliśmy spuszczać do kibla tylko osoby, które przy pierwszej wizycie w Tatrach chcą od razu zaliczyć Rysy i Orlą Perć. Najchętniej tego samego dnia. Jednak nawet wtedy przed spuszczeniem zazwyczaj próbujemy im te pomysły wybić z głowy. Z różnym skutkiem.
:)
www.wedrowki.com
I don't want to start any blasphemous rumours / But I think that God's got a sick sense of humour
And when I die I expect to find Him laughing
- Martin Gore - DM

rascal
 
Posty: 3
Dołączył(a): Cz 08 gru, 2016
Ulubione góry: wyspowy

Re: GSB Zimą

Cz 08 gru, 2016

Przerabiałem GSB w ratach dwa lata temu, głównie w miesiącach zimowo jesiennych (zachód-wschód). Najniebezpieczniejszy odcinek to końcówka od okolic Tarnicy do Wołosatego (ja szedłem we mgle i marznącym deszczu) można tam srogo pobłądzić a do tego marny zasięg. Monotonne też zejście do Węgierskiej Górki. Na pewno przy wyczerpaniu Beskid Śląski z dużą ilością schronisk lepszy na końcówkę. Ogólnie sieć która sobie lepiej w górach radzi niż mój orange to chyba tmobile. Raczki byłyby przydatne na odcinku M. Szczawiny-Babia i na zejściu do Przełęczy Lipnickiej (marzec). Wbrew pozorom odnaleźć szlak najtrudniej mi było w miejscowościach np. Skawa a nie stricte w górach. Najgorsze wiatrołomy występowały wtedy w okolicach Radziejowej i na zejściu z Jaworzyny do Krynicy. Oczywiście o tej porze roku na kwaterach niechętnie przyjmują samotnych wędrowców na jeden nocleg. To trzeba mieć wcześniej ogarnięte. Z noclegów mogę polecić: Studzionki (tanio), Zdynię przy drodze asfaltowej i szlaku (nie wiem czy czynne poza wakacjami), Kąty (agroturystyka ceglany budynek przy szlaku). Puławy potwierdzam że super, pensjonat prowadzą chyba adwentyści :) Ze 2-3 lata temu jakaś dziewczyna też próbowała przejść GSB (zachód-wschód) zimą ale kontuzja zatrzymała ją w Beskidzie Niskim, była jej relacja na fb. Planuję coś podobnego jak Ty ale chyba za rok. Powodzenia!

Avatar użytkownika
Yatzek
 
Posty: 272
Dołączył(a): Śr 31 lip, 2013
Lokalizacja: Lipnica Murowana
Ulubione góry: Pasmo Bez kidów

Re: GSB Zimą

Cz 08 gru, 2016

Na suchą zimę sugeruje zdecydowanie zabrać tylko jedną parę butów - tych na nogach. Do tego dobry impregnat.
Oczywiście myślę o butach typowo zimowych, niejako z fabryki odpornych na zimowe warunki, w tym te w czasie odwilży.
Gdyby w prognozach przeważały warunki - w dzień temperatury dodatnie, w nocy ujemne, to zastanawiałbym się nad wyruszeniem na trzy tygodnie. Ślisko, wilgotno, wręcz mokro, - to chyba najgorsze warunki do wędrówki. Tempo znacznie wtedy spada, podobnie morale...
Mokre buty można podsuszyć / wysuszyć przez noc, można zabrać skarpety typu Kwark Navy, albo inne grube i ciepłe plus cienkie, a do tego reklamówki foliowe jako bariera przed wilgocią. Ale to tylko bardzo doraźnie. Taki patent stosowałem na Głównym Szlaku Świętokrzyskim i na GSB - odcinek do Komańczy.
dźwiganie w/przy plecaku mokrych butów nie pozwoli im wyschnąć w ciągu dnia, a przy mrozie dodatkowo zamarzną. No i ważą wtedy swoje.
Swoje prastare Alvika Quest miałem tak popękane po 15 latach używania, że ostatnie impregnowanie wykonałem ...silikonem dekarskim! Na śnieg wystarczało, kilka dni wytrzymało. Ale w now(sz)ych butach dobry impregnat na bazie wosku powinien dać radę.
Zatem jedne buty, ale dobre i zaopiekowane.
Mój blog wędrowny - http://ginvilla.blogspot.com

Następna strona
Powrót do Rozmowy o górach

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości