Jaka lina do improwizowanych zejść?

Wspinaczka skałkowa, taternictwo, alpinizm, himalaizm... wspinacze wszystkich krajów i specjalności łączcie się!

Moderator: Moderatorzy

abecadlo123
 
Posty: 1
Dołączył(a): Wt 02 paź, 2018
Ulubione góry: bieszczdy

Jaka lina do improwizowanych zejść?

Wt 02 paź, 2018

Dzień dobry,

Oglądałem improwizowane sposoby schodzenia w dół po linie:
https://www.youtube.com/watch?v=EiDK2gKPC4U
https://www.youtube.com/watch?v=yoe_iL3NPOA

Chciałbym zapytać jaka najlepsza lina byłaby do tego typu zejść?
Statyczna, dynamiczna, a może jakaś inna? Może jest jakiś konkretny model liny (danej firmy) do polecenia do takich działań.
Na ile tego typu zejść (np 10 metrowe klify) starczy taka lina (tarcie tutaj musi być olbrzymie). Zakładając średnicę liny 10mm.

Czy kojarzycie może na jutubie jakiś patent do wchodzenia po takim wiązaniu, bo zjechać łatwo, ale już wejść na górę po czymś takim pewnie ciężko.

Jeszcze chciałbym dopytać o kwestię parametrów technicznych dla takiej liny. Jaką długość (40,60m) najlepiej zabierać na tego typu zejścia zakładając, że będzie się schodzić max z klifów do 10 - 20m? Czy taka byłaby dobra do tego typu improwizowanych zejść - lina-statyczna-tendon-speleo-special-10-5-mm-1m ?

Czy może można użyć cienkiej linki kevlarowej? Czy utrzyma ona gościa o wadze 90kg + plecak 15kg? Jakie paramtery taka linka musi posiadać? np ta repsznur-teufelberger-technora-cord-5-0-mm-blue?

Czy jakieś dodatkowe autoasekuracje można tutaj zastosować?

pozdrawiam

Avatar użytkownika
Yatzek
 
Posty: 284
Dołączył(a): Śr 31 lip, 2013
Lokalizacja: Lipnica Murowana
Ulubione góry: Pasmo Bez kidów

Re: Jaka lina do improwizowanych zejść?

Wt 02 paź, 2018

Podchodzę do tego tematu z dużą rezerwą i takie podejście mocno zalecam.

Lina tylko statyczna. Tak do zjazdu jak i do podchodzenia. Nie ma tu zastosowania dla odpadnięć wymagających liny dynamicznej.
Połówkowa, 8 - 9 mm. Zjeżdża się na podwójnej linie.
Absolutnie nic cieńszego - nie chodzi tylko o wytrzymałość, ale o ergonomię. Cienka lina wrzyna się w ciało, a tu nie ma uprzęży...

Podchodzenie to inna bajka, bo temat dotyczy zjazdu, ale jeśli już, to pętle Prusika, żeby było prosto i oldschoolowo. Trzeba tylko całkiem przemodelować idee, bo o ile zjazd jest tu rozumiany jako pokonywanie urwiska w dół, to podchodzenie z marszu w terenie wymaga dolnej asekuracji, a to już całkiem inna konfiguracja. Chyba, że zarzucisz linę przez drzewo wysoko nad sobą, ale jakoś nie widzę tego w praktyce. Strzelanie kotwiczkami zostawiam komandosom i filmom o nich...

Jeśli mówimy o autoasekuracji, to zaczyna się mnożenie bytów i po chwili dojdziemy do normalnej wspinaczki ze wszystkimi zależnościami. Prusik (może być z karabinczykiem, ósemka i masz szanse na przeżycie.

Zjazd improwizowany, to proszenie się o bardzo poważne konsekwencje. Kruchy żywot trzymasz w dłoni...

Zanim zaczniesz, poważnie to przemyśl. Improwizowany - to tylko nazwa...
Mój blog wędrowny - http://ginvilla.blogspot.com

Powrót do Wspinanie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość