Strona 1 z 1

Tatry Zachodnie zimą.

Napisane: Wt 07 sty, 2020
przez Marcinek
Cześć. Piszę z nadzieję na liczne komentarze, mini relacje i opisy osobistych doznań, gdyż od nadmiaru informacji jeszcze nikt się nie udusił. Wybieram się 18 stycznia na Bystrą: na co powinienem zwrócić uwagę. Dodam, że przygotowałem raki, czekan, partnerkę z podobnym doświadczeniem i drogę omijającą doliny narażone na lawiny.

Re: Tatry Zachodnie zimą.

Napisane: Wt 07 sty, 2020
przez Marek
Byłem na Bystrej przypadkiem, przy lawinowej czwórce. Szliśmy na skiturach bez harszli z Iwaniackiej przez Ornak. Na nartach udało się dojść tylko pod Starorobociański. „Z buta” pewnie nie dalibyśmy rady, bo w reglu i w kosówce nad przełęczą nawet na nartach zapadaliśmy się do połowy uda. Wyżej był odwiany beton, więc w trawersie na Liliowy Karb zdjęliśmy narty i dalej szliśmy w rakach. Na grani pod Błyszcz mieliśmy niską dynamikę ruchu. Miejscami szło się szybko po oblodzonych trawkach, a miejscami przebijało się mozolnie przez nawiany śnieg, brodząc w nim po pas i wyżej. Podejście na Błyszcz było jak bajkowa wspinaczka rycerza na Szklaną Górę, bo na lodowym lukrze ślad zostawały tylko przednie zęby raków, a na grani w stronę Bystrej znów było kopanie się w śniegu. Wycieczka odbyła się w okolicach wiosennej równonocy, ale wyszliśmy późno i nawet wtedy dzień okazał się dla nas za krótki. Już na Błyszcz podchodziliśmy o zmroku. Na dodatek skaszaniło się na niebie. Rano lampa, w południe jakieś kłaczki (których stopniowo przybywało), pod wieczór - działanie w chmurze. Stąd przypadkowość wejścia na Bystrą. W planie był zjazd z Błyszcza na Przełęcz Pyszniańską, ale przy tak ograniczonej widoczności przeoczyliśmy ten zwornik.
To tylko jedna historyjka, z której wynika oczywisty wniosek, że zimą trzeba wychodzić wcześnie (a i latem nie zawadzi, ze względu na specyfikę burz konwekcyjnych). Reszta to nieprzewidywalne zmienne. Świetnie pisze o tym Józef Oppenheim w swoim przewodniku narciarskim po Tatrach. W skrócie – jednego dnia zrobisz trasę na luzie, innego ta trasa cię sponiewiera, a czas jej pokonania wzrośnie wielokrotnie. Albo śnieg wcale nie puści. Wprawdzie od przedwojnia zimy sparszywiały, ale w Tatrach ta konkluzja jest wciąż aktualna. Choć oczywiście zmienne są bardziej przewidywalne (przynajmniej w prognozach krótkoterminowych), to i tak nie wiesz, co cię na drodze spotka.

Re: Tatry Zachodnie zimą.

Napisane: Śr 08 sty, 2020
przez Marcinek
Dzięki za wyczerpujący opis. Powiem tak: liczę na lawinową dwójkę w tym okresie, bo przy trójce pewnie zmienimy plany. Ja może i bym polazł, ale koleżanka jest w tym "teamie" głosem rozsądku i będzie naciskać.

Re: Tatry Zachodnie zimą.

Napisane: So 11 sty, 2020
przez piotrkusiu
Chyba za tydzień jedziemy z żoną w zachodnie + któryś szczyt w wysokich. Zachodnie zimą mamy już dosyć schodzone więc mogę coś doradzić. Największą przeszkodą jest pogoda a szczególnie chmury/mgła więc warto dobrze znać szlak albo mieć GPS i zawrócić wcześniej jak nic nie widać. Dla przykładu Ornak, gdzie z powodu widoczności kilku/ kilkunastu metrów i lawinowej 3 zawróciliśmy kilkadziesiąt metrów od szczytu. Zszedłem ze szlaku i zjechałem gdzieś nieco w dół, na szczęście zatrzymałem się. Dużą przeszkodą bywa silny wiatr - mało nas nie zwiało w drodze na Sarorobociański. Brzmi niegroźnie ale potrafi przewrócić.
Jakieś ubezpieczenie wykupujecie na wędrowanie na granicy Słowackiej?

Re: Tatry Zachodnie zimą.

Napisane: N 12 sty, 2020
przez Marcinek
Ubezpieczenie -oczywiście. Słyszałem o przypadku gdzie turysta zsunął się na stronę słowacką ulegając wypadkowi. Gdyby zleciał na naszą to zaoszczędził by 12 tys.
Dzięki za cenne rady. Do zobaczenia na szlaku.