Ładowarka solarna na plecak lub alternatywne źródła energii

Jakie buty kupić? Jaka kurtka jest najlepsza? Czy w tym śpiworze nie będzie mi za zimno? Jak naprawić plecak? Lina podwójna czy pojedyncza?

Moderator: Moderatorzy

Stefanek
 
Posty: 342
Dołączył(a): Cz 19 wrz, 2013
Ulubione góry: Wszystkie

Ładowarka solarna na plecak lub alternatywne źródła energii

Śr 13 wrz, 2017

Hej :)

Czy używa ktoś takiego sprzętu jak w tytule?

Zastanawiam się nad turystycznym panelem solarnym który można przyczepić na górną klapę plecaka, takiego o mocy minimum 10 wat do ładowania powerbanku z którego potem będzie ładowany smartfon. Nigdy nie miałem doczynienia z tym sprzętem i chciałbym wiedzieć jakie są wady prócz wagi. Najczęściej w sklepach internetowych widzę panele firmy goalzero, które są dość drogie bo ceny takiego 14 watowego paneliku wahają się w okolicach 800zł i waży toto około 800 gram co jest moim zdaniem zbyt ciężkie.

Avatar użytkownika
Lucass
Administrator forum
 
Posty: 2618
Dołączył(a): Wt 17 lis, 2009
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: Małe Pieniny i Kan-goory ;-)

Re: Ładowarka solarna na plecak

Śr 13 wrz, 2017

Podstawowa wada to duże straty energii "po drodze" tzn. na etapie przekazywania energii na kolejne urządzenia (panel->powerbank->smartfon)
Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby bezpośrednie ładowanie smartfona z panelu. Ale panel musiałby być wtedy wyposażony w regulator napięcia.
Wadą jest też niska sprawność panelu przy choćby nieco pochmurnym niebie.
Mam sztywny panel, chyba 30 watowy, którego używam do ładowania dodatkowego małego akumulatora postojowego w samochodzie, z którego potem zasilam różne ładowarki etc.
Bawiłem się miernikiem przy różnych kątach i nasłonecznieniu. Sprawność panelu maleje drastycznie w terenie bez bezpośredniego nasłonecznienia.
Jednym słowem, jeśli pójdziesz po pustyni i będziesz odpowiednio ustawiał co jakiś czas panel do słońca, to może spełni on swoje zadanie. W przeciwnym wypadku będziesz miał jedynie powód do lekkiej frustracji z powodu wydanej kasy. No i nie będziesz miał prądu.
Osobnym zagadnieniem jest wiarygodność danych, zwłaszcza co do mocy takiego panelu i sprawności elektrycznej, podawanych przez producentów.
Nie wiem do jakich konkretnie przerw w dostępie do energii potrzebujesz tego urządzenia, ale jeżeli nie będzie to dwu-, trzytygodniowy występ w dziczy, to prędzej zainwestowałbym w kilka porządnych (z dobrymi ogniwami) powerbanków. Pewniejsze, sumarycznie zapewne lżejsze, a tańsze na pewno znacznie.

A w ogóle najlepszym rozwiązaniem jest wypi...lenie smartfona i zaopatrzenie się w zwykły telefon, do którego można zakupić dodatkowe wymienne akumulatory. :wink:
Nie ma takiej funkcji smartfona, z której nie da się w czasie wędrówki zrezygnować lub której nie można zastąpić. :P
www.wedrowki.com
I don't want to start any blasphemous rumours / But I think that God's got a sick sense of humour
And when I die I expect to find Him laughing
- Martin Gore - DM

Avatar użytkownika
Yatzek
 
Posty: 246
Dołączył(a): Śr 31 lip, 2013
Lokalizacja: Lipnica Murowana
Ulubione góry: Pasmo Bez kidów

Re: Ładowarka solarna na plecak

Śr 13 wrz, 2017

Właściwie do słów Lucassa nie musiałbym nic dodawać... Ale nie skorzystam z tej opcji... :D

Mam panel GoalZero Nomad 7, którego używałem ...dzisiaj. Jego najlepsze działanie jest wtedy, gdy jest optymalnie skierowany do słońca. Tak też było, gdy przez dwie godziny mogłem w trakcie wędrówki sobie na to pozwolić.
Natomiast noszenie panelu słonecznego na plecaku, to dla mnie ostateczność. Bardzo rzadko da się iść czy jechać tak, by panel przez dłuższy czas był ustawiony do słońca, a jeśli już, to optymalny kąt raczej nie wchodzi w rachubę. Występuje wtedy nieregularny cykl przerywany na tyle często, że sumaryczny czas ładowania jest bardzo krótki. Ładowanie powerbanka w takich warunkach jest nieefektywne. No i występują straty na każdym elemencie włączonym w szereg zasilania.

Z kolei podpięcie smartfona bezpośrednio do ładowarki ujmuje straty na powerbanku, ale trzeba pamiętać, by wyłączyć ekran na czas ładowania. Inaczej, włączający się ekran przy każdym rozpoczęciu dopiero co przerwanego ładowania, zniweczy skuteczność całego procesu.

Na dłuższych wędrówkach obok smyrfona, służącego do nawigowania, noszę zwykły telefon z długo trzymającą baterią i przekierowanymi na niego rozmowami. Ładowanie panelem słonecznym podpinam bądź rano po przebudzeniu a przed wyruszeniem na szlak, bądź w przerwach przynajmniej półgodzinnych. Jeśli wieczorem jest wystarczające nasłonecznienie, to też.
Zauważam ponadto, że o ile telefony przy pełnym słońcu ładują się całkiem sprawnie, to już akumulator 18650 wpięty do Millera ML-102 i dalej do panelu, potrzebuje więcej czasu na naładowanie.

Tak czy inaczej jakiś powerbank jest potrzebny w przypadku niemożności skorzystania z panelu słonecznego. Ważna jest też oszczędna gospodarka energią w odbiornikach. A to da się ogarnąć bez zbytniego wysiłku.

Nomad7 na zdjęciu w poniższym linku.
https://photos.app.goo.gl/Ba70onqiC2L2ILHK2
Mój blog wędrowny - http://ginvilla.blogspot.com

Avatar użytkownika
Marek
 
Posty: 4013
Dołączył(a): Wt 02 maja, 2006
Lokalizacja: Gliwice
Ulubione góry: Małe Pieniny

Re: Ładowarka solarna na plecak

Śr 13 wrz, 2017

Lucass celnie ujął problem panelu w ruchu. A wniosek z tego taki, że mając do dyspozycji ułamek pełnej mocy panelu, lepiej wybrać na tyle mocny, by i ten ułamek sprostał wymaganiom. I na tyle przy tym mały, by się na plecaku zmieścił. Tu trudno o zadowalający kompromis. Zwłaszcza, że jest jeszcze parę kryteriów ograniczających wybór.

Yatzek napisał(a):Nomad7 na zdjęciu

..i - dla równowagi - Nomad 7 Plus (ten bardziej entelygentny), kilkanaście minut po OTB: klik.
I grubo przed glebą, na "dziewiczym rejsie", w doskonałych warunkach działania słońca: klik.
Miga pierwsza dioda, a powinna w tych warunkach migać czwarta. W domu migała :).
Zmierzony po powrocie prąd ładowania przed regulatorem napięcia przy parzącym od słońca panelu to zaledwie 0.35 A (zamiast deklarowanego 0,8 A).
Mam prawdopodobnie felerny egzemlarz z nieaktywną połową powierzchni (tą za przegubem). Okaże się po reklamacji. Ale po zeszłorocznym doświadczeniu z 5 W panelem GP (choć to tylko chińszczyzna z zachodnią metką) i tegorocznym z Goal Zero, celuję w coś o większej mocy. Zbyt krótko w ciągu dnia siedzę na dupie, by się bawić w ładowanie stacjonarne, frontem do słońca, więc jestem skazany na panel przy plecaku. Ale nie może to być żaden składaczek z dyndającym kabelkiem. Przewód w miejscu składania w poprzednim panelu wytrzymał tylko jeden sezon, a kabelek... wiadomo. Aż się prosi, by go przy byle okazji urwać.
Na lokalnym rynku nie znalazłem nic spełniającego te warunki, choć Mobisun 13 W jest blisko - ze względu na deklarowaną moc (bo to też przegubowiec). Ale u Kitajców jest takie cudo: klik. Panel o mocy 13 W, w jednym kawałku, porównywalny wielkością z kartką A4, z podwójnym wyjściem USB (w tym jednym szybkiego ładowania 2,5 A), osadzonym bezpośrednio na panelu (bez kabla), to idealny kompromis między efektywnością ładowania a mobilnością. Ale to w moim przypadku wynika tylko z lektury oferty znanegoportaluhandlującegochińszczyzną, nie z praktyki. A dopiero praktyka sprowadza wszystko do właściwego wymiaru.
Wirklich; ein zehnfach interessantes Land dieses Schlesien!
(Goethe)

http://przyslop-potocki.pttk.pl
http://aim-gory.blogspot.com/

Stefanek
 
Posty: 342
Dołączył(a): Cz 19 wrz, 2013
Ulubione góry: Wszystkie

Re: Ładowarka solarna na plecak

Cz 14 wrz, 2017

Jakże obszerne komentarze. :) Skoro więc to tylko ciężki i drogi gadżet, który nie dostarczy zadowalającej ilości prądu to może warto sobie odpuścić i pozostać przy samym power banku. Co do nomad 7 to trochę zastanawiające, że markowy sprzęt za 450zł tak szybko odmówił posłuszeństwa. :)

Przeglądając forum NGT natrafiłem na chiński wynalazek od BlitzWolf i są nawet testy w j. Polskim. Waży to 550 gram, kosztuje 200zł i wg. "marketingowego bełkotu" ma zapewniać 20W mocy. Niestety nie do kupienia nigdzie w Polsce, ale przez niemiecki amazon się powinno dać, tylko co z gwarancją...

TestHubPL: https://www.youtube.com/watch?v=myhj806xOAc&app=desktop
DomowySurvival: https://www.youtube.com/watch?v=EMUvCTpwO9g&app=desktop
SuperNateq: https://www.youtube.com/watch?v=6rvMjfMQ7T4
Ostatnio edytowano Cz 14 wrz, 2017 przez Stefanek, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika
Lucass
Administrator forum
 
Posty: 2618
Dołączył(a): Wt 17 lis, 2009
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: Małe Pieniny i Kan-goory ;-)

Re: Ładowarka solarna na plecak

Cz 14 wrz, 2017

Dodam jeszcze jedno odnośnie podawanej przez producentów mocy paneli. Jest to zawsze moc szczytowa, czyli poza warunkami laboratoryjnymi trudna do osiągnięcia. Moc faktycznie "produkowana" przez panel jest dużo niższa.
Zatem te 20 W... no cóż, hmmm... :roll:
I jeszcze jedno - bardzo duże straty są na kablach, zatem im krótszy tym lepiej. Producent też ma znaczenie z uwagi na jakość zastosowanego przewodu.
www.wedrowki.com
I don't want to start any blasphemous rumours / But I think that God's got a sick sense of humour
And when I die I expect to find Him laughing
- Martin Gore - DM

Avatar użytkownika
Marek
 
Posty: 4013
Dołączył(a): Wt 02 maja, 2006
Lokalizacja: Gliwice
Ulubione góry: Małe Pieniny

Re: Ładowarka solarna na plecak

Cz 14 wrz, 2017

W przypadku mojej ładowarki moc realna była dostateczna do bezpośredniego ładowania baterii urządzeń i do ładowania powerbanku tego samego producenta. W pełnym słońcu - porównywalna ze standardową, jednoamperową ładowarką sieciową. To wystarczająca wydajność przy leniwej turystyce w środku lata, gdy można koło południa (przy dobrej pogodzie) zrobić sobie popas gdzieś nad potokiem czy na widokowej polanie. Bo popas noclegowy to już słabe światło i wieczorem i rano.
Niestety, wyciskałem z niej tyle tylko podczas testu na parapecie, a w górach już bida z nędzą.
Teorię o nieaktywnej części panelu za przegubem opieram na próbie z przysłanianiem obu części. W słabym świetle na regulatorze świecą się (też słabym światłem i tylko czasem) wszystkie diody. Przysłonięcie jednej połowy panelu powoduje ich przygasanie. Przysłonięcie drugiej nie powoduje żadnej reakcji. A o tym, że miejsce składania panelu to słaby punkt konstrukcji wnioskuję po rozbebeszeniu starego - przy założeniu, że wszyscy producenci podobnych konstrukcji stosują podobne rozwiązania. Ścieżka przewodząca prąd to tylko cienki pasek metalu, tworzący warstwę w laminacie. Na dodatek stary panel składał się w spłaszczony rulon, więc odcinki między jego czterema fotoogniwami były odkształcane po łuku. A w Goal Zero jest niemal zawias. Mając tę świadomość, przymocowałem panel do cienkiej płyty z tworzywa i używałem go tylko w formie rozłożonej. Podczas pracy - na plecaku, statywie fotograficznym lub oparty o "beleco". Podczas transportu - umieszczony w pokrowcu wyłożonym pianką. Miał dzięki temu żyć długo i szczęśliwie i równie długo mi służyć :).
Nie chcę oczywiście nikogo zniechęcać do wyboru tej marki. Jest hipoteza, że emanuję fluidami destrukcji, bo zastanawiająco dużo rzeczy których używam pada przed czasem lub okazuje się wadliwa. Może tu jest pies pogrzebany? :)
Przy okazji uwaga praktyczna, która może okazać się niepraktyczna. Goal Zero to marka głównie urządzeń produkujących i przechowujących energię. Praktyka uczy, że dobrze zachować kompatybilność w ramach tej samej marki. Mimo "inteligentnej elektroniki" (tak autonomicznie inteligentnej, że do jej ogarniania nie ma instrukcji ani u polskiego dystrybutora, ani u źródła), pozwalającej na ładowanie urządzeń bezpośrednio, dobrze wyposażyć się w odpowiedni akumulator. W ofercie Goal Zero jest spory wybór poręcznych powerbanków o różnych pojemnościach. Ale wśród maluchów tylko patent z paluszkami jako magazynem prądu (Guide 10) można ładować bezpośrednio z panelu Nomada - z pominięciem odpinanego regulatora - bo ma odpowiednie gniazdo na okrągłą wtyczkę. Inne małe powerbanki ładuje się tylko w standardzie USB. A że w turystyce liczy się niezawodność i uniwersalność, możliwość obejścia "inteligentnej elektroniki" w stronę prostego układu źródło-magazyn, oraz wymienność elementów przechowujących energię wydają się sporymi atutami. Ale tu pojawia się kwestia ryzyka, o którym wspomniałem wyżej. Z dostępnych w sieci materiałów informacyjnych marki kompatybilność Guide 10 z Nomadem 7 wynika jednoznacznie, ale z Nomadem 7 Plus - nie bardzo. Trzeba by przed zakupem zapytać o to sprzedawcę.
Wirklich; ein zehnfach interessantes Land dieses Schlesien!
(Goethe)

http://przyslop-potocki.pttk.pl
http://aim-gory.blogspot.com/

Avatar użytkownika
Yatzek
 
Posty: 246
Dołączył(a): Śr 31 lip, 2013
Lokalizacja: Lipnica Murowana
Ulubione góry: Pasmo Bez kidów

Re: Ładowarka solarna na plecak

Cz 14 wrz, 2017

Mam oko na następcę mojego Nomada 7 - model Nomad 7 plus. Oczywiście bez ułomności Markowego egzemplarza...

Z korzyści - niższa waga - zwłaszcza po odjęciu podpórki z kieszonką i podobno lepsza wydajność. Ponadto smukłość i wskaźnik mocy ładowania.

Minusem 7 plus może być brak złącz, które ma Nomad 7 - dla Guide 10, na 12V i do łączenia paneli w łańcuch. Oczywiście mało kto z tych złączy korzystał, więc dla niego bez znaczenia. Ale gdy ktoś ma ładowarkę do lustrzanki potrzebującą więcej niż 5V, to albo przetwornica step-up (z 5 na 8V i ładuje się wolniej), albo starszy panel.
W recenzjach podawano tylko jedno wyjście - USB.
Mój blog wędrowny - http://ginvilla.blogspot.com

Stefanek
 
Posty: 342
Dołączył(a): Cz 19 wrz, 2013
Ulubione góry: Wszystkie

Re: Ładowarka solarna na plecak

Pt 15 wrz, 2017

Ten GoalZero Guide 10 Plus to może być bardzo fajna sprawa, ale słabą stroną zestawu są dołączone akumulatory. To 4 sztyki Nickel-Metal Hydride (NiMH) 1.2v 2300 mAh. Co daje 2300 mAh x 1,2 V / 1000 = 2.67 watogodziny na sztukę.

Akumulatory Lithium Ion (Li-Ion) 18650 są znacznie wydajniejsze gdyż można zaopatrzyć się w markowe o pojemności 3.7v od 3000 do 3400 mAh. Co daje 3400 mAh x 3,7 V / 1000 = 12.58 watogodziny na sztukę. Np. coś takiego http://www.bto.pl/B2CProdukt.aspx?id_artykulu=42324

GoalZero również ma swoje 18650 3.7v 3000 mAh i kosztują niemało bo 100zł za sztukę: http://www.goalzero24.pl/product-pol-55 ... 0-mAh.html

Czy z tym zestawem Guide 10 będą współpracować akumulatory Li-Ion 18650?

Edit:

Doczytałem, że nie będą pasować bo akumulatory NiMH to klasyczne AA i mają wymiary 14.0mm × 52.0mm, natomiast akumulatory Li-Ion to 18.6mm × 65.2mm.
Ostatnio edytowano Pt 15 wrz, 2017 przez Stefanek, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika
Marek
 
Posty: 4013
Dołączył(a): Wt 02 maja, 2006
Lokalizacja: Gliwice
Ulubione góry: Małe Pieniny

Re: Ładowarka solarna na plecak

Pt 15 wrz, 2017

Yatzek napisał(a):Minusem 7 plus może być brak złącz, które ma Nomad 7 - dla Guide 10, na 12V i do łączenia paneli w łańcuch. [...]
W recenzjach podawano tylko jedno wyjście - USB.

Nomad z plusem ma taki patent: http://s1.tufotki.pl/2016/10/27/P4fYu-a5fo9E.jpg (Przepraszam za orientację kadru. Ładowałem zdjęcie poziome, a host wyświetla je pionowo).
Bezpośrednio na wyjściu z panelu ma być "w porywach" 8-9 V i do 0,8 A. U mnie po powrocie z Rumunii pomiar w pełnym słońcu dał wynik 6,5 V i ok. 0,35 A.
Wirklich; ein zehnfach interessantes Land dieses Schlesien!
(Goethe)

http://przyslop-potocki.pttk.pl
http://aim-gory.blogspot.com/

Avatar użytkownika
Lucass
Administrator forum
 
Posty: 2618
Dołączył(a): Wt 17 lis, 2009
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: Małe Pieniny i Kan-goory ;-)

Re: Ładowarka solarna na plecak

Pt 15 wrz, 2017

Stefanek napisał(a):Doczytałem, że nie będą pasować bo akumulatory NiMH to klasyczne AA i mają wymiary 14.0mm × 52.0mm, natomiast akumulatory Li-Ion to 18.6mm × 65.2mm.
Z wymiarami to jeszcze można powalczyć i jakieś adaptery skombinować. Większy problem będzie z prądem i przede wszystkim z napięciem. Nie wiem jakie napięcia wyjściowe oferuje ta ładowarka, ale do 18650 niezbędne jest napięcie co najmniej 3,7V. I oczywiście odpowiedni prąd.
Ogólnie mówiąc korzystanie z akumulatorków AA (NiMH) ma sens wyłącznie wtedy, gdy mamy urządzenia zasilanie bezpośrednio z tych akumulatorków. Na "powerbank" to one się raczej nie nadają z uwagi na słaby przelicznik wielkość/pojemność/napięcie.

Nawiasem mówiąc 100 zł za akumulator 18650 to totalne zdzierstwo. Kupisz go normalnie od ~20 zł. Będzie tak samo pasował (do tego, do czego powinien) bo 18650 to standard, tak jak AA czy AAA.
Może się nawet zdarzyć, że w środku jest dokładnie to samo ogniwo tylko naklejka jest inna :lol:
www.wedrowki.com
I don't want to start any blasphemous rumours / But I think that God's got a sick sense of humour
And when I die I expect to find Him laughing
- Martin Gore - DM

duncan76
 
Posty: 984
Dołączył(a): Śr 04 kwi, 2007
Lokalizacja: Tychy

Re: Ładowarka solarna na plecak

N 17 wrz, 2017

Skoro już powstał temat dotyczący prądu to ja też się do niego podepnę (nomen omen :) ) i zapytam o powerbanki. Nie znam się na tym i do tej pory nie używałem a przymierzam się do kupna. Na co zwrócić uwagę? Tylko pojemność ma znaczenie? Jak wygląda sprawa ich ładowania - tylko przez USB czy też z sieci? Czy z powerbanku można naładować tylko baterie ładowane przez USB czy też jakimś cudem można zasilać też ładowarki z normalną wtyczką na 220V? Wybaczcie moją ignorancję w tym temacie, ale elektryczność to dla mnie czarna magia (wiecie "humanista" :wink: ).

Avatar użytkownika
Lucass
Administrator forum
 
Posty: 2618
Dołączył(a): Wt 17 lis, 2009
Lokalizacja: Kraków
Ulubione góry: Małe Pieniny i Kan-goory ;-)

Re: Ładowarka solarna na plecak

N 17 wrz, 2017

Używam powerbanku Romoss Sailing 3 o deklarowanej pojemności 7800 mAh.
Kupowałem go gdzieś wiosną ub. roku za ok 80 zł. Od tamtej pory korzystałem z niego głównie do zasilania kamery (fabryczny akumulator był bardzo słaby). Testowałem go też na zdolność oddawania energii i faktycznie był w stanie oddać ~75% deklarowanej pojemności. Było to dla mnie wartością nieco poniżej oczekiwań, ale jeszcze akceptowalną.
Jego zaletą miały być wysoko sprawne ogniwa Samsunga (podobno wówczas najlepsze).
Zaletą jest też stosunkowo niewielka waga i rozmiary. Można go ładować z portu USB komputera czy laptopa, ale nie ma to specjalnego sensu, bo ładować powinno się prądem w okolicy 1A. Akurat miałem w domu stare ładowarki sieciowe (od telefonów) z portem USB, więc problemu nie było. Do zestawu dołączony był jedynie krótki (5-10 cm) przewód USB/mini USB. Powerbank ten ma jedno wejście mini USB (do ładowania go) i dwa wyjścia, jedno dające prąd 1A, drugie 2,1A. Są to wyjścia USB i obawiam się, że raczej tylko takie wyjścia są dostępne w powerbankach. Tak że w żaden prosty sposób nie zasilisz z powerbanku "gniazdkowej" ładowarki czegokolwiek przystosowanej do 220V prądu zmiennego.
Ogólnie napięcie na wyjściach USB to zawsze 5V prądu stałego. Jeżeli chcesz naładować jakieś urządzenie zasilane poprzez inne gniazdo (choćby stary telefon komórkowy), to musisz sprawdzić jakie jest napięcie wyjściowe i prąd jego ładowarki (tzw. output). Jeżeli wartości są zbliżone do 5V i okolic 1-2,1A , można próbować wspomagać się "przejściówką" czyli kabelkiem mającym z jednej strony wtyk USB, który włożysz do powerbanku, a z drugiej wtyk odpowiedni dla konkretnego telefonu/urządzenia. Jeżeli nie będziesz w stanie takiej przejściówki kupić, to kolega z dobrymi chęciami mający lutownicę powinien wystarczyć. :wink:

Ogólnie niespecjalnie śledzę temat powerbanków i nowych w nich technologii, ale unikaj powerbanków wielkości breloczka czy zapalniczki oferowanych np. na allegro, które obiecują niebotyczne w stosunku do swej wielkości pojemności. To czysta ściema.
www.wedrowki.com
I don't want to start any blasphemous rumours / But I think that God's got a sick sense of humour
And when I die I expect to find Him laughing
- Martin Gore - DM

Avatar użytkownika
stamont
 
Posty: 47
Dołączył(a): Wt 06 sty, 2015
Lokalizacja: Warszawa
Ulubione góry: Tatry,Alpy

Re: Ładowarka solarna na plecak

N 17 wrz, 2017

Twoja seria celnych pytań starczyłaby na wypełnienie dwudniowego seminarium na temat zastosowania prądu w turystyce :) Nie jestem ekspertem, ale zgłębiałem temat na własny użytek. Przede wszystkim określ, do czego i w jakich warunkach będziesz potrzebował prądu, czy jeżdżąc samochodem, przemieszczając się rowerem, czy dźwigając wszystko na własnych plecach. Pojemność to kluczowy element oczywiście w relacji do wagi i ceny. Przy powerbankach solarnych dochodzi kilka innych parametrów, o których powyżej w postach. Ważne jest ograniczyć swoje „potrzeby energetycznie”, bo w przypadku braku gniazdek z prądem i słońca przez kilka dni, cuda elektroniki stają się jedynie balastem. Zakładając kilkudniowy brak dostępu do prądu w górach zabieram solarny powerbank 6000mAh z 3,5 watowym panelem solarnym, waga około 250g, akumulator litowo-polimerowy. W słońcu ładuje się cały dzień, z gniazdka 2 godziny. Ogniwo solarne starcza na ładowanie zegarka z GPS-em codziennie, smartfona i sporadycznie czołówki.

Stefanek
 
Posty: 342
Dołączył(a): Cz 19 wrz, 2013
Ulubione góry: Wszystkie

Re: Ładowarka solarna na plecak

Pn 18 wrz, 2017

duncan76 napisał(a):Skoro już powstał temat dotyczący prądu to ja też się do niego podepnę (nomen omen :) ) i zapytam o powerbanki. Nie znam się na tym i do tej pory nie używałem a przymierzam się do kupna. Na co zwrócić uwagę? Tylko pojemność ma znaczenie?

To może do powyższych odpowiedzi dodam, że dobrze jest poszukać coś jak najlżejszego o jak największej pojemności. I (to moja opinia) raczej szukałbym markowe rzeczy niż tanie noname bo po co targać ze sobą mało użyteczną cegłę o dużej pojemności tylko na świstku dołączonym do pudełka. Świstka przecież nie bierzemy ze sobą. :P

Z tego co wiem to Anker specjalizuje się w powerbankach typu "ultralight" i wg. ich specyfikacji ważą trochę mniej niż inne. Są też wyposażone w bajery typu fast charge kompatybilne z rożnymi fonami na ios czy android. Niestety nie mają w ofercie wodoszczelnych modeli i są trudno dostępne w Polsce. :P Widziałem w jakimś polskim sklepie tylko ich model 3.7V / 20000mAh o wadze 356gram (tyle co mój Hauwei 13000mAh).

Z powerbanków typowo surwiwalowych czyli takich które są odporne na wodę, pył, wstrząsy czy nawet upadek, z wbudowaną latarką i oklejone gumą na pewniejszy chwyt to takowe produkują firmy Sandberg, Xtorm, GoalZero, ADATA i parę innych których nie pamiętam. Są bardziej wytrzymałe konstrukcyjnie niż inne ale trzeba pamiętać, że ważą nieco więcej niż inne z powodu obudowy. Przykładowo flagowy produkt Sandberg-a: Survivor Powerbank 20100 waży 479 gram, czyli prawie pół kilo.

stamont napisał(a):Zakładając kilkudniowy brak dostępu do prądu w górach zabieram solarny powerbank 6000mAh z 3,5 watowym panelem solarnym, waga około 250g, akumulator litowo-polimerowy. W słońcu ładuje się cały dzień, z gniazdka 2 godziny. Ogniwo solarne starcza na ładowanie zegarka z GPS-em codziennie, smartfona i sporadycznie czołówki.

Co do powerbanków solarnych (zwykle ma to od 1 do 2 W) można poczytać opinie, że to kiepski wybór gdyż powierzchnia panelu jest na tyle mała, że ładowanie jest bardzo nieefektywne czasowo (kilka dni ładowania) i nie ma to sensu. Ale może faktycznie masz taki model, który tobie działa. Jaki masz konkretnie model? Masz panel wbudowany na powierzchni obudowy czy rozkładany jak na obrazku? 3.5W to trochę sporo i nie sądzę by zmieściło się na obudowie dlatego jestem ciekaw.

Dla minimalnej wagi (powerbank, solar, kabel targane osobno swoje ważą) najchętniej zaopatrzylbym się w coś takiego jak na obrazku i z pojemnością minimum 10000mAh i rozkładanym panelem co najmniej 5W:
Obrazek

Z tego co widzę to XTORM EVOKE SOLAR CHARGER być może mógłby się do czegoś nadać.

Następna strona
Powrót do Sprzęt, szpej

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 1 gość